Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imigracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imigracja. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

Stowarzyszenie Brytyjskich Uciekinierów i Uczenie Się Polskiego

W zeszłym tygodniu pojechałem pociągiem do Krakowa aby wżiąć udział w programie na stacji ITVN. Trochę żartowałem z moją mamą mówiąc, co ona mi zrobiła, że jestem tak zdesperowany na sławę, że pojechałbym pięć godzin za pięć minut przed kamerą! Temat programu był brytyjski Wielkanoc I program będzie za kilka tygodni – dam Wam link.


I szerzy mówiąc, nie ma wielkiego sensu w tym dużym podróży, skądinąd cokolwiek robię w j. polskim pomaga mi uczyć się polskiego. Mam zamiar zdać egzamin na poziomie C2, a wtedy moja transformacja o imigrant najgorszego sortu (bez znajomości j. polskiego, bez pracy I bardzo głodny ze względu na brak brytyjskiego dzikiego łososia w Polsce) do prawdziwego Polaka się skończyłby, chociaż może I tak nie, skoro nie urodziłem się w Polsce I ta aspiracja nigdy nie będzie zakończona? Może moje największe marzenie powinno być aspiracja na stanowisko Prezesa Storwarzyszenia Brytyjskich Uciekinierów z Unii Europejskiej oraz Ochotnik w Organizacji WBJ (Wyślijmy Brytyjczykom Jedzenia) kiedy wyspa Wielkiej Brytanii płynie bardziej w kierunku gdzieś indziej. 

Oczywiście, żartuję, ale na pewno takie doświadczenia w telewizji są bardzo dobre badania stanu mojej znajomości j. Polskiego. Siedząc na fotelu w ciemnym pokoju pełny z takich typów którzy pracują w medi i na telewizji (czyli ludzie bez czasu i czasami bez cierpliwości na powtórki) z bardzo mocnym światłem przede mną, naprawdę czuję się stres. Szczególnie bo ciągle masz pod uwagę, że jeśli mówisz błędnie, ludzie będą z tego albo dowcipkować, albo nie rozumieć albo oby. Wtedy każdą koniugację się liczysz, wtedy każde słowo zaczyna mieć wielkie znaczenie, wtedy jak popełniasz błąd musisz przerywać i zacząć od nowy, ale teraz wiedząc, co żle powiedziałeś ale nie do końca jak to poprawić. O, i musisz mówić coś fajnego i ciekawego, o i bardzo szybko proszę Pana.  Więc wiem, że jeśli zrobiłem egzamin mojej wymowy na C2, że lepiej się czułbym w tej sytuacji niż jak kiedyś zrobiłem egzamin na B2.

I to jest największa zaleta uczenia się nowego języka. Możesz robić cokolwiek i gdziekolwiek chcesz, dopóki mówisz w twoim języku celowym, idziesz do przodu.  Polacy którzy chcą uczyć się angielskiego często mnie pytają, jak tak szybko uczyłem się polskiego. A moja odpowiedz zawsze ta sama: od rana do wieczora, w pracy lub w domu, w czytaniu lub oglądaniu – woja totalna. Im więcej robisz, im więcej uczysz się. I faktycznie widzę połączenia w tym co robię w pracy, ponieważ tak znany ‘work life balance’ naprawdę według mnie nie istnieje, co robisz w weekend albo pomaga albo nie pomaga to co robisz i będziesz robił i kim jesteś w ogóle, w ciągu tygodniu. Jeśli możesz to zintegrować, żeby mieć wspólne interesy zawodowe i osobiste, to się lepiej opłaca, i tak to jest z uczeniem się polskiego i życiem jako imigrant.

Do boju!



niedziela, 5 kwietnia 2015

Koty i Kombinowanie


W ostatnich tygodniach bardzo dużo ludzi zaczynali czytać mój blog (mówię kilkuset dziennie) może blog nagle został popularny, ze powodu wybucha polskich konsumentów czytających o brytyjskich produktach obecnie dostępne w polskich sklepach w ramach projektu ‘Food is GREAT – Taste of Britain’, z którym jestem związany, więcej możecie przeczytać na wyborczej http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17708028,Chutney_dla_Polaka__czyli_Brytyjczycy_pokazuja_jak.html?biznes=local#BoxBizImg oraz na fejsie https://www.facebook.com/FoodisGREATBritain. Teraz dwustu nowych produktów są na sprzedaż na polskim rynku, największa inwazja nowej kuchni oraz składników którę Polska miała od lat! Bo brytyjskie to pyszne.  Biorąc pod uwagą, jak nieczęsto piszę tutaj (raz na dwa tygodni) to nie może być z frekwencji postów! Lubię pisać po polsku ale strasznie dużo trwa, chociaż coraz lepiej piszę (myślę..).

Dowiedziałem się niedawno, że Polska cierpi ataków innych brytyjskich imigrantów -  oprócz zakochanych nauczyciel starający ukraść naszych dziewczyn oraz pijanych facetów w kiltach tańczący w fontannach – tak,  ta inwazja to jeszcze groźniejsza, bo jest taki kjuut. Inwazja brytyjskich kotów! 



Post zaraz się kończy, ale jak rok temu nie mam wielkiej ochoty wrócić do tego, którego zrezygnowałem (kofeina). Wydaje mi się, że cały post jest dobry dla zdrowy psychicznej, ponieważ mogę teraz stwierdzić autentycznie, że potrafię to robić. Choć gdyby był z alkoholu, sądzę, że nie by było aż tak łatwo. Może za rok.. jednak chyba nie. Skoro mogę zrezygnować z kofeiny, nie muszę się udowodnić, że potrafię z alkoholu, prawda?! Spragniony Brytyjczyk to zły Brytyjczyk i trudno mi wyobrażać sobie życie bez łyka piwa od czasu do czasu.

Wielkanoc dla większość Brytyjczyków to nic ciekawego, tylko dwa dni bez pracy. Wiadomo, że jesteśmy pogańskimi niewiernymi na wyspach (mój kolega Marcin zapytał sprytnie wczoraj, ‘ej, ty, jesteś protestantem ale na co protestujecie?’ Miałem mu odpowiedzieć, że wałczyłbym na śmierć dla prawa Króla Henry’ego Ósmego mieć sześć żon) i nasze sklepy ciągle zostają otwarte, jednak nie na pozwolenie Kościela. Nie mam emocjonalnego połączenia z Wielkanocą, z jajkami, z solem, z mszą, konfesjonałem, bo – jak piszą o przekleństwach – nie dorównałem z tymi tradycjami. Stojąc wczoraj w kościele, widziałem te małe dzieci i zacząłem myśleć, że dla nich ta magiczna święta jest naprawdę super. No to czekamy i za kilka lat też będą brać udział w konkursie najlepszych wielkanocnych koszyków. (

____

Przez ostatnie trzy miesięcy nie płaciłem spółdzielni, bo nie dostałem koperty z kwotą w skrzynce. Myślałem, że działa na zasadzie faktury dostanej raz na miesiąc z sumą. Czekałem jakiś moment a w czwartek poszedłem do pokoju siedemnasty. Oczywiście, te panie pracujące tam zignorowały mnie na początku (póki mówisz coś na pewno nic nie ci zrobią!) ale potem dowiedziałem się, że mam im płacić dwa tysięcy złotych natychmiast. Szybko, myślałem, na pewno nie poradzę sobie z tym, zrób coś! Wtedy zaczynałem mówić z moim najlepszym brytyjskim akcentem (po polsku) że bardzo mi przykro, ale ja, biedny imigrant na tym kraju, nie wiedziałem, że tak to działa (i to prawda) a gdyby Pani życzliwie mi dała możliwość zapłacić w dwóch częściach, serdecznie wdzięczny byłbym. Spojrzały na siebie z małym uśmiechami i Pani odpowiedziała, że taka możliwość właściwie istnieje. Zwycięstwo jest moja!

Właśnie nauczyłem się kombinować w Polsce, i czasami, warto przyznać, że używanie mojego akcentu/ciekawych kombinacji słów w języku polskim, daje mi możliwość ujść na sucho z czegoś. Bo życie to nie bajka, to walka, szczególnie dla imigrantów!

A teraz na siłownię trzeba jechać, bo śniadanie będzie dziś ciężkie, to na pewno :)