wtorek, 12 sierpnia 2014

Aleja Zrozumienia Polski

Od dawna nic nie pisałem, no?

Nie żałuję z tego. Im więcej piszę, tym mniej mam do zrobienia w swoim życiu! Pamiętam, jak najpierw przyjechałem do Polski, nie mogłem znaleźć pracy. Zrozumiałem, jak trudny jest, być imigrantem w nowym kraju…

(Mała dygresja, w Wielkiej Brytanii czasami śmiejemy się, że Brytyjczycy, którzy wyemigrowali do nowych krajów, są tak znanymi ‘ex-patriots’ albo ‘ex-pats’ i obcokrajowcy, którzy wyprowadzili do Anglii, są imigrantami. Dwa słowa, z dwoma różnymi definicjami, za tą samą osobę. Tak, ludzie myślą…)

Dużo czasu miałem, więc dużo pisałem. Pisałem o autobusach. I o zabójczym przeciągu w Polsce. Napisałem o grzecznych przywitaniach w windach, i złych manierach w sklepach. Napisałem o brak łosia w lokalnych sklepach. I napisałem o depresji, zyjąc od dnia do dnia beż żadnej sieci kontaktów i brakując nawet kilku słów w języku polskim. (Torba? Torebka? Siatkówka? Siatka? Ile słów potrzebujecie za jeden towar??!!)

Ale tak było, kilku lat temu. A niedawno, siedząc w Niebiskim Smoku (pseudonim mojego samochodu) w strasznym korku, idąc do Sports Direct żeby wymienić rękawiczki do boksu, zaczynałem myśleć, o wielu zmień w moim życiu w ostatnich latach.

Między innymi fakt, że wreszcie kupiłem sobie pierwsze mieszkanie. W ostatnich dziesięciu latach mieszkałem w wielu różnych mieszkaniach i domach. Niektóre fajne, niektóre nie fajne. Mieszkania w Polsce ma swoje cechy.. ,,K M B 2014. Eh??!” Może jakiś sygnał? Może jakiś kod? Przez 6 miesięcy nie wiedziałem, co to znaczy. W końcu zapytałem moją byłą dziewczynę. I jak mi wytłumaczyła, to jeszcze mały krok w kierunku przystanku ‘Aleja Zrozumienia Polski’ (która brakuje koniec i jest cały czas w budowie, jak większość Polski ;) )

(Dygresja, pamiętam, że przez kilka miesięcy jak przyjechałem do Polski myślałem, że ‘Ochrona Juventus’ była grupą kibolu w Warszawie, chyba w drugiej lub trzeciej ligi bo nie widziałem ich w telewizji. Ahh, młodość… albo niemądrość. Albo to albo to.)

I im więcej tu mieszkam, im mniej tajemniczej jest narodem Polski. Zawsze noszę szaliki (Zapytałem kolegę z wyspy dziś, czy on jest gotowy na polską zimę i mi odpowiedział, że czy ma kupić coś oprócz szaliku? Oj, stary, warto, ale też sądziłem cztery lata temu, że mogłem mieć ten sam strój, co miałem w Anglii. Umiesz się!)

Rozumiem, że Babcia zawsze ma rację. Że ciszenie jest narodowym zagrożeniem. Że polskie dziewczyny mają najwięcej witaminy. Że kupienie małpkę w sklepie nie znaczy, że wrócę do domu z zwierzęciem. Że trzeba mieć drugą i trzecią porcję jedzenia Mamy. Że kolejka jest tylko sugestia. Że Ser Edam jest właściwie to samo co jest Ser Gruyere (te biedne Holenderscy, myślą, że sery mogą różne smakować! Tsk!) i kochałem się w Polsce coraz bardziej z każdym krokiem.  

Więc decydowałem zostać, pomimo wszystko, pomimo każdego wyzwania. I mam nadzieję, że na okazji mojej śmierci gdzieś w Polsce będzie grób z moim nazwiskiem i z epitafium ‘Przepraszam, można [Pan Bóg] powtórz?’

Więc zadecydowałem, kupić mieszkanie i budować swoje korzenie tu, w tej ziemi. Cały proces trwał kilku tygodni, ale jestem szczęśliwy, że kupiłem od fajnej pary młodych ludzi, Anny i Piotra, i że miałem pomoc Lukasza i Szymona.

Pierwszy był moją doradcą finansów, z firm Salomon Finance (Tak lubię łososia, że Maja mi powiedziała, że wybrałem tą firmę, bo brzmi jak słowo ‘łosoś’ w j. Angielskim)  a drugi moim Notariuszem. Mocno polecam firmę Salomon Finance i firmę Notariusz-tłumacz.pl. Dzień przed podpisaniem umowy, znalazłem się w mieszkaniu Szymona, pijąc wódkę z Białorusi, gdy był na urlopie.

W kolejnym dniu, siedząc z ręką w głowie (przepraszam, ż głową w rękach, natomiast to pierwsze zdanie też miałoby sens gdybyś czuł tak jak wtedy się czułem) on krzyczał na mnie… ‘Ty! Mieszałeś moją ukochaną wódkę z Polskim piwem. Podstawowy błąd! I jak jesteś ubrany w biurze notariusza, hańba! I różne inne zdanie o mnie, na mnie o do mnie.  Oj tam!

Owszem, miałem szans myśleć na to, że mógłbym mieszkać tu na zawsze, kupić mieszkanie i uczyć się Polskiego i małpować Polakom do maksa, ale brakuje mi ciała i system Polaków, i nigdy nie będę pił, tak jak oni.

(Dygresja. mam spotkanie piwowe z Łukaszem zaraz- to znaczy, że będę pił, że wszystkim, z którym miałem kontakt w tym procesie, oprócz banku. Hej, Pani z BZ WBK - przestań bawić się z tym Kevin'em Spacy'em i dołącz do mojego lokomotiwa!)

Więc tak, kilka przygodę czeka na mnie. Do malowania! Do Ikei za trzeci raz w jednym tygodniu! Do zdawania egzamin! Do - drogi czytelnicy - boju, tak jak często mówimy w pracy. Nie możemy marnować czas. Bo czas leci! 

Do następnego razu.

Paddisław



wtorek, 24 czerwca 2014

Jutro wyprowadzę do Iranu! / Jak zabić taśmy

Miałem bardzo fajną wizytę do Krakowa w ciągu  ostatnich dniach. Krakowa nie dobrze znam, choć byłem tu kilka razy, albo z rodziną albo z powodu pracy. Zdecydowanie ma swój klimat. I koledzy z Anglii, którzy dołączyli mnie przez weekend, mówili, że wiedzieli, że Kraków był ładny, ale nie aż tak.

Oczywiście, jak Anglicy w Krakowie, mieliśmy wypić trochy i się bawić, ale mogę Wam obiecywać, że nie byłem naga w fontannie…..w tym razie.

Jedną rzecz, które obserwowałem, jest fakt, że nikt w Krakowie nie się dziwił, że mówię po polsku. W Warszawie mniej więcej codziennie muszę ludziom wytłumaczyć, dlaczego wyprowadziłem, dlaczego gdy wszyscy chcą wyjść z tego państwa, jeden Anglii przyjechał do Polski itd. Kiedyś szczerzy im powiedziałem, a teraz zaczynałem bawić się z odpowiedziami, mówiąc, że jestem z Polski ale mieszkałem poza Polską przez jakiś czas, albo lubię pływać na przeciwko prądu, i kolejna destynacja będzie Iran. To brzmi bardziej interesujące!

Ładne i fajnie miejsce się bawić, zdecydowanie, natomiast wydaje mi się, że nie mogłem w Krakowie mieszkać. Od dawna chciałem mieszkać w fajnym kamiennie, wśród bawiących ludziach(które obserwują godzinny cichy, i nie narzekają, kiedy ich ja nie obserwuję) ale Warszawa jest moje miasto, gdzie czuję się bardziej wygodne. Gdyby nie był Warszawy, miał być Wrocław, gdy oryginalnie pojechałem w 2007 r. I gdy moja ‘Polska’ rodzina mieszka. (rodzina mojej byłej dziewczyny).

W tym razie z powodu pracy, noclegowałem w hotelu na Topolowej 27, blisko dworcu. Topolowa Residence bardzo Wam polecać, tam są fajni i mili. Zrobili wszystko, aby moja wizyta byłaby jak najwygodniej Na pewno wrócę na następnej okazji! Na przykład dziś, obudzili się wcześniej, aby mnie gotować jajecznicę. Moimi bohaterami są! Można tu znaleźć ich stroną internetową i bardzo czytelnikom polecam. http://www.topolowaresidence.pl.

Problemy z Taśmami!

Ta afera bardzo mnie się interesowała i do tej pory była bardzo dobrą lekcją potocznego Polskiego. Myślałem, że już widziałem jak przyklinać po polsku, ale widzę, że musze na tym skupić się więcej! To jest temat polityczny, i staram się o tym nie pisać jak mogę, bo, jako student polytiki w uniwersytecie i jak ktoś który kiedyś pracowałem w wielu ministerstwach w Anglii, temat nie mnie za bardzo interesuje. Natomiast, zaczynałem myśleć o rewelacjach kiedyś Snowdena i Wikileaks, gdy było pokazano, że rząd USA napisali wielu niedyskretnych raportów o brytyjskich politykach. Czy ludzie myśleli, że politycy nie przeklinali, plotkowali itd.? Czasami mi się dziwi, że ludzie nie rozumieją, że politycy są tak jak my…czyli zwykłe ludzie.


Mówiąc o taśmach, przypomina mi historii o Akowiec ps. ‘Andrzej’ której dowiedziałem przez jego żoną. W 60 latach wracał z domu i zjadł wszystko, co był w kuchnii. W końcu żona tak narzekał, że on jadł wszystko, że poszedł do lekarza i dowiedział się, że miał taśmę od nie dobrego mięsa albo tatara. Żona ‘Andrzeja’ mi odpowiedziała, co mieli zrobić żeby ją zabić i jak zapewnić, że został zabity, więc chciałbym odpowiedzieć politykom, mający problemy z taśmami, że mógłby gorzej dla nich ;)  

niedziela, 8 czerwca 2014

Walka z Panią Pstrągkowską!

O niej chciałem napisać kilku słów od dawna. Pani Pstrągkowska. Jednak nie jej prawidłowe nazwisko, tak mi przypomina się pstrąga, pełna z dezoprobatą, pogęta usta, że Panią Pstrągkowską została. Piszę o moim najbliszym sklepie, gdy od dawna miałem robić zakupy z powodu brak lokalnych innych. Tam ceny są horrendalne, natomiast najgorszy jest poziom tak zwany ‘customer service’.



Lubię rozmawiać z nieznajomi. W sklepie, kupując buty, kilku dni temu, zatańczyłem dla pracodawców w nowych butach, i dostałem 10% rabat po lekkim żartowaniu z Nimi. Moja pasja jest, widzieć uśmiechy na twarzach innych. Ale Pani Pstrągkowska ma taką odpornością do moich strategiach, że nie wiem co zrobić. Postarałem się rozmawiać o pogodzie. Przepraszałem grzecznie, że nie miałem drobny. Zrobiłem mój standardowy żart, kupując fajki, wódę i grajpfruty, ‘śniadanie mistrzów!’ ale nic nie dostaję z jej strony.

Ani nic. Bez emocji daje mi pieniądze, nie patrząc na mnie, mówiąc jak najmniejszych słów, milcząc. Nie ważne co próbowałem, nie udało się. Więc powoli zaczynałem nową takytykę, zaczynałem być nawet bardziej smutny niż ona. Nie przywitałem ją, a potem dałem tylko stówki, milczyłem ‘dziękuję’ patrząc na czym innym, i zawsze kasując ‘bardzo.’ Ale to jeszcze nie udało się, Beż reakcji tej mróżonej ryby. Arg! Każdy raz, że robiłem zakupy, tam była, i nasza ‘konwersacja’ została mnie zirytować.

Po kilku tygodniach zmieniłem takytykę jeszcze raz. Decydowałem używać taktykę mojego brata, jak on pracowałem w tym samym delikatesie Sainsbury’s w Anglii i miał trudny klient. Rozkazy Sainsbury’s’a byłe jasnę. Zawsze trzeba uśmiechać się do klienta, rozmiawać z nimi, ich podziękować na końcu. Ale mój brat zrozumiałem, że z trudnymi klientami, to mogłby nawet bardziej irytujący, niż ignorując się ich. Więc robił do maksa! Czas tego postarać się z Pstrągkowską.

Nadchoziłem do niej, pełny z radością. ‘Witam! Dzien Dobry! Jak się Pani ma? Oooo, dziękuję serdecznie! O przepraszam, nie zwążyłem te grejpfruty. O, jestem tak rosztrzepany! Szybko wrócę do Pani stanowiska, obiecuję! Dziennnnnn Doberek, poproszę Apap, 2KC, Marlboro Black, i witamina C.  Będzie zabawa!’ Ale nic, żadnej reakcji, oprócz jeszcze usta w ciup. Nie jest tak, że nie lubi mnie, wydaje mi się, że tak zachowuje się z wszystkimi, ale jakoś tak zaczynało między nami wojna. Muszę wygrywać, ale jak? Szercy mówiąc, wydaje mi się, że ona już przegrała, bo nie dawno otworzyło Carrefoure w okolicy. Z tego momentu, ilośc klientów na tym pierwszym sklepie, jezioro Prztrągkowskiej, spadało strasznie.  Oczywiście, chodzi o cenach, które jest dla mnie, jak dla reszta Polaków, bardzo ważne, ale też sądzę, że Pani Pstrągkowska, codziennie pływając na jej morze, ignorując klienci, powodował ten spadek.

Ale mówiąc realistyzcnie, wiem, że on mi wygrywała. Ona jest prawdziwą profesjonalistką, królową swojej łańcuch pokarmowej.. Fakt, że wyprowadziłem do nowego jeziora znaczy tylko, że jestem małą rybą w porównaniu jej.

A teraz, małe obchodzenie. Ulubiony utwor Paddisława od zespołu Kapela Brodów. Gdybym miał wesele, mam nadzieję, że oni mogą zagrać. Pon. Ich uwielbam.



środa, 28 maja 2014

Paddisław wraca.. :) Przemówienie

Miałem możliwość wygłosić przemówienie w sobotę, w okazji ślubu mojego przyjaciela Russella z jego nową żoną, Aliną. Ślub i wesele byli wspaniale, w parku łażienkowskim . Byłem jego świadkiem, więc, w tradycji Brytyjskich ludzi, miałem wgłośić przemówienie. Jak napisałem w moim twitterze, pracowałem (i miartwiłem się o tym) nad tym przez kilku tygodniu, więc cieszę się, że wszyscy się smiali i dobrze poszło. Piszę tutaj, jak dowód, że nie kłamałem, co robiłem :) 

Zapraszamy do czytania :) 

Szanowni Państwo
Szanowni Rodzicy
Droga Aliino,
I Russell …  szczęściarzu!

Ja się nazywam Patrick. Pracuję z Russell’em i mam przyjemność zrobić dziś przemówienia świadka. To jest wielkie zaszczyt, obowiązek i przyjemność. Wiem, że są różnice między naszymi krajami, więc najpierw muszę Wam wytłumaczyć, jaka jest rola świadka w Brytyjskiej kulturze. Przede wszystkim trzeba zadbać o Pana Młodego, wspierać go i spełniać wszystkie jego życzenia. Jednym z obowiązków świadka według naszej tradycji jest zorganizowanie dla niego wieczoru kawalerskiego, podczas którego moim obowiązkiem jest upić Pana Młodego najlepiej do tego stopnia, żeby obudził się w samych majtkach… przywiązany do latarni.

Nie wiem dlaczego, ale Russell nie chciał takiego wieczoru kawalerskiego, dlatego tym ważniejsze jest dla mnie wygłoszenie tego przemówienia. Ale miło mi poinformować Was, że w dalszej części przemówienia, wrócimy do tematu Russella w jego majtkach. Ponieważ przemówienia świadka, musi być romantyczne, jednocześnie śmieszne, rozrywkowe i musie wprawić Russela w zakłopotanie.

Ale najważniejsze Russellu, chciałbym zapytać, aby się upewnić, czy naprawdę chciałbyś stworzyć związek nie tylko z tą piękną kobietą, ale też z narodem Polski? Bo jako Angol, który mieszkał w Polsce trochy dłużej od ciebie, muszę cię ostrzec przed kilkoma rzeczami.

Po kilku miesiącach w Polsce, zorientujesz się, że papugujesz zachowanie Polaków. Nie, nie mówię o skarpetach w sandałach, ani kiszeniu ogorków w beczkach, mówię o przepychankach kolejkowych. Zostaniesz supermanem, bezwstydnie przeskakującym z kolejki do kolejki, rozpychającym się łokciami jak ninja, jak surykatka wypatrująca wroga które mogłaby zająć lepsze miejsce na które ty polujesz.

Muszę cię też poinformować o Panu Hektorze Paskalu, który nie jest znany w wielkiej Brytanii, ale on jest bardzo ważną osobistością w polskim społeczeństwie, która ma ogromny wpływ na zdrowie Polaków. Codziennie mówią o nim w wiadomościach i prognozie pogody. Jako Brytyjczyk moja interpretacja jest taka, że Polacy są znani z solidarności, i jak mówią, że Pan Hektor Pascale spada, wszyscy czują się żle w geście solidarności z nim.

Zostając przy temacie zdrowia muszę cię ostrzec, że w Polsce istnieje straszne zagrożenie, które może cię zaatakować w każdej chwili. Jak zostaniesz zaaktakowany, będziesz musiał załatwić zwolnienie od lekarza na co najmniej tydzien. To zagrożenie to przeciąg, i żeby tego uniknąć, noś przynajmniej 2 szaliki na raz. Jak dowiemy się w dalszej części przemówienia, Russell od zawsze miał  problem z odpowiednym doborem ubioru.

Natomiast, że nie wszystko w Polsce jest trudno zrozumieć. Język polski jest przecież naszym drugim narodowym językiem, więc zaskoczony jestem, Russellu, że do tej pory biegle nie mówisz po polsku, bo przecież łatwo się go nauczyć.

Dam ci przykład, jeśli chcesz powiedzieć zdanie z jakąś liczbą w czasie przeszłym to pamiętaj, że po liczebniku, musisz użyć dopełniacza liczby mnogiej, a potem czasownika w trzeciej osobie liczby pojedynczej rodzaju nijakiego.  To bardzo logiczne! Pamiętam, że mówiłeś, że nie ogarniasz tego ale spokojnie, polski ma tylko 17 różnych form numeru dwa

dwa
dwie
dwoje
dwóch
dwaj
dwiema
dwom
dwoma
dwojga
dwojgu
dwojgiem
dwójka
dwójki
dwójkę
dwójką
dwójce
dwójko

Ale nie wszystko w Polsce jest takie oczywiste. Na przykład..

  • ·      Wóda to nie woda
  • ·      Uwazaj ze słowem lody
  • ·      Gołąbki nie są ptakami
  • ·      Mowiąc o ptakach, nie każdy ptak w Polsce lata.
My też robimy niektóre rzeczy inaczej…
  • ·      Frytki jemy z octem
  • ·      Herbatę pijemy z mlekiem
  • ·      Mamy oddzielne kurki z ciepłą I zimną wodą
  • ·      I lubimy się przebierać w śmieszne stroje




Mowiąc o smiesznych strojach, przypomina mi się historia, którą kiedyś odpowiedział mi Russell…

[sekcja została usunięta na rozkaz Paddisława ;) ]

Czasami mówi się, że Wyspiarzy nie są ciepłymi ludzmi, w porównaniu do Polaków, którzy całują dłońie kobiet w każdej chwili.

Ale to nie jest prawda.  Brytyjczycy mogą być romantyczni. Faktycznie....

[sekcja została usunięta na rozkaz Paddisława ;) ]

O, Russell, nie wiem czy Pan Stansiław już nauczył cie co to klin, jeżeli nie pokażę ci jutro ;)

Alina, Szanowni Państwo, czy Alina ładnie wygląda dzisiaj?

Prawdziwa księżniczka. Wiem, że jesteś mądra, intelligentna, ambitna (Russell, nie mogę rozumieć to co napisałeś tutaj) życzliwa I smieszna. O I hojna.

Teraz chciałbym wam dać przykład chojności Aliny I opowiedzić jak wszystko się zaczeło.

[sekcja została usunięta na rozkaz Paddisława ;) ]

Joseph Conrad, ten słynny Polak I brytyjski pisarz, raz napisał ‘Być kobietą to strasznie trudne zajęcie, bo polega głównie na zadawaniu się z mężczyznami.’

Ale wiem że w przypadku Russella nie będzie tak trudno. Russella znam tylko od roku, ale już dobrze wiem, pracując z Nim codziennie, że jest wierny, lojalny, miły I zyczyliwy..

Pamiętam, że raz mi powiedziałeś, że ‘Moje Słowo to moj honor.’ W języku angielskim takie słowa dużo znaczą. To jest dlaczego jestem przekonany, że ta kombinacja Polskiej urody, mądrości I dobra  z, z, z, er, er, z tym facetem, będzie sukcesem.

Russell. Jestem dumny, że mogę nazywać cię moim przyjacielem. Dziękuję z całego serca za mozliwość wygłoszenia tego przemówienia. 

Szanowni Państwo, chciałbym, żebyście wszyscy wstali, kiliszki w rękach, żeby zyczyć młodej parze, słodkiego I miłego życia!  

Słodkiego I miłego życia!