sobota, 18 stycznia 2014

Po drodze w Polsce i Mała Konkurencja dla Czytelników



Witam Wszystkich,


Jeszcze bardzo zajęty tydzień dla Paddisława. Pracowałem przez kilka dni w Krakowie, w biurze mojej firmy. Po małym przerwie, spędziłem kilka dni w Poznaniu.  W tym okresie, wreszcie rozwiązałem moi problemy z zarejestrowaniem samochodu, który kupiłem w Listopadzie ale nie mogłem nim jechać, z powodu głupoty z innymi urzędami.

Dla fanów paddislawwedrowniczek.blogspot.com zaczynałem pisać w Twitterze o moich przygodach. Na twitterze, mogę szybciej pisać i szybciej reagować do wiadamosci. Jak piszę blog, skupię nad tym i czasami, pisąc kilkuset słów trwa ok. 2 godziny. Mogę też przyznać, że w tym świecie, gdy nikt nie mają ani sekunda ani koncentracji przeczytać czegoś, trudny jest, zebym pisał bez przerwach.  (Na przykład po kończeniu tego zdania, napisałem na twitterze mojej firmy o handlu między Polską, Niemcą i Wielką Brytanią, i napisałem SMS do kogoś!)

Myślałem o Polsce, wracając samolotem z Poznaniu (tak, samolotem, ale bilet kosztował tylko 175 i mieliśmy się spieszyć!). Miałem kilka spotkania z ludźmi, w których pytali, bo nie znali mnie, dlaczego Pan mówi po polsku? Zawsze odpowiedzę taką samą historię, która mi się nudzi już…. Że spotkałem z byłą dziewczyną, zakochałem się z Polską, a trzy lata temu decydowałem wyprowadzić, nauczyłem angielskiego a potem pracowałem w ambasadzie, a teraz pracuję w izbie i tak dalej i tak dalej…


A czasami zostaje zaskakujący, i musię przestać przez chwilę, że tu mieszkam. Ze nagle moje zycie zmieniło się aż tak. Idąc do pracy w Krakowie, miałem taki moment… co za ładny widok! Oczywiscie, dla tych zwykłych ludzi, którzy żyją w Krakowie, to nic specjalnego, ale w tym momencie, chciałem mieszkać w Krakowie. Wtedy zrozumiałem dlaczego wyprowadziłem z Londynu… tyle turystyki na chodząc przez ulicę. Oj tam! 


Jak zawsze w Polsce, nigdy nie jesteś dalej od cierpienia, i od pamięci Polskich ofiarów innych wojnach. 

Pamiętam kilka lat temu, jak zaskakujący było, jak dowiedziałem się o kontynuowaniu wojny po 1945 w Polsce i w innych krajach. Czytając 'Biała Orła, Czerwony Gwiazd' przez Norman'a Davies'a' w Krakowskiej restauracji, podkreślił mnie, jak długo i jak surowy wiek XIX był dla tego regionu. Trzeba nie zapomnieć, ale przykro mi trochy, że nie ma informacji dla obcokrajowców, którzy nie mogą czytać po polsku.


Kraków był głosowany jako idealny miejsce dla turystyki i nie trudny zrozumieć dlaczego. Na każdą ulicę, znajdujesz się w mglistej okolicy, i w nocach w pustych ulicach, czuję się jak jest szpieg od książek Le Carre'a.


Schody naszego biura w Krakowie są tak ładne, idąc po tych schodach, czułem się, jak mówimy po Angielsku, 'kurtka historii', czyli. taki moment, gdzie byłem przekonany, że miałem zwiążek z tymi, ktorzy tu byli tyle lat temu. Widziałem młodzi Polacy, z Parabellum'ami w rękach, pobiegają po agentach Gestapo, strzelając, przekrzykując, uciekający w ostatnim momencie. Trudny nie zgadzać się, że Kraków ma swój klimat, i ten klimat jest romantyczny. 


To nie było moje pierwsze wizyt do Krakowa, byłem tam rok temu z rodzicami. Tato, który nie jest fanem Pragi, mówił, że był pod wrażeniem Krakowa, i wiem dlaczego. Kocham Warszawę, ale gdybym tu mieszał przez chwilę, nie byłabym smutny. 

W naszym biurze mamy kilku obrazy. Między innymi, ten od grupy anonimowych artystów 'The Krasnals', który się nazywa 'Statek głupców (Bitwa pod Grunwaldem)'. 


To śmieszny parodia znanych Polaków i innych ludzi z historii Polski i świata. Ile możecie liczyć? 


czwartek, 2 stycznia 2014

Uwięziony w Luton!

Przez cały tydzien, gazety w Wielkiej Brytanii uważali, że będzie fala emigrantów z Rumunii i Bułgarii od 1 Stycznia, kiedy istniejący kontroly granicowej dla ludzi z tych krajów, będą elimowani. Każdy artykuł podkreślił, że będzie tyle obcokrajowcy, ukradzający pracę od pracujących brytyczków. Jeden słynny politik, sekretarz biznesu Vince Cable, odpowiedział, że spotkał z kims w Anglii, który mowił 'nie wiem czy Naród Anglii da rady z tą falą obcokrajowców, jeśli kontynuje, wtedy wyprowadzę do Hispanii.' Ok. 700,000 Brytyczków mieszkają w Hiszpanii, ten sam numer Polaków w Wielkiej Brytanni, ale czasami trudny dla mojego narodu wiedzeić, że też dostajemy benefity wolnośći ruchu.

Więc był trochy ironinczny, że lot Rumuniaków z Anglii do Rumunii na 31.12.2013, zatrzymali mnie na lotnisku przez 9 godziny!

Zaczynał w Lutonie. Pożegnałem rodziców, który przeprowadzili mnie samochodem z Suffolk do Lotniska. Nie wiem dlaczego, ale trochy się chorowałem. Ostatnio, zaczynałem używać nowy mineraly i tabletki, sz. witaminy d (przeciwko naszej pogody i brak tego witaminu podczas żimy) i 5-htp, który pomaga ludziom, trenując w siłowni i chudnąc i ekstrakt zielonej herbaty, bo słyszałem że pomaga odchudzić (niektorzy nie zgadzają się).  Biorę też Pamicon. Chyba wpływ tych nowych tabletek, był młodośći, bo nie dobrze się czułem…

Siedziałem, czekając dla lotu, w fotelach. Luton, który zawsze był jeden najgórszych tak znanych lotniskach 'w Londynie', jest jeszcze gorzej, bo usunęli kilkaset fotelów. Teraz, ludzię się miją i nie mogą siedzieć.

Na przeciwko mnie, był pusty fotel. Kobieta doszła do tego fotelu, ale nie była pewna, czy był pusty. Jakaś kobieta odpowiedziała jej po angielsku, że był. Odpowiedziała po polsku, mowiąc, przepraszam, nie rozumiem. Zdobywało się, że to była Pania Anna, i zaczynaliśmy rozmawiać. Była emeryturą, spędziła 2 tygodni w Londynie, noclegując z koleżanką, beż żadnych słów mojego języku. Mowiła mi, że nie był trudny, bo gdziekolwiek była, rozmawiała po polsku!

Kontynuowaliśmy rozmawiać w kolejce na bramą, i powoli rozmawialiśmy z innymi pasażerami. Jedna para Angola i Polki, emeryturami, wracając z święty w Wielkiej Brytanni, druga, Polacy wracając z urlopu z synem. Trzecia, dwie młode laski z pełnymi rękami modnych gazet. Chciałem tylko wrócić i spać, ale jakoś tak, mieliśmy wielką smieszną konwersację. Nie wiedziałem, że spędziłbym z nimi, resztą dnia i sylwester!

Bo tak, czekając w kolejce, nagle było ogłosiło, że lot o 14.25 został opózniony do 21.00. To znaczyał, że spędziliby Sylwester w niebach, chociaż lecąc z Wizzair'em! Oczywiśćie, większość pasażerów byli trochy iritowani z tym i Kontrol zaczynał się ochronić, mówiąc, że nie pracowała dla Wizzair'a, była ich decyzją i tak dalej.

Wróciwszy do hala, znajdowałem się z moimi nowymi kolegami i zaczynaliśmy znowu rozmawiać. Wśród nas, byli Polakami, Anglikami i w halu widziałem reszty pasażerów. Co zrobić, przed sylwestrem, czekając dodatki kilka godziny? No jasny, oni już zaczynali wypić.

Kupiłem Pani Anny ciepło piwo z Duty Free, i widziałem reszty młodych pasażerów zaczynali wypić w innych lokalizacjach w lotnisku. Dowiedziałem się więcej o moich nowych kolegach, na przykład historia Pani Beaty, szukając pracy w Anglii jako pielęgniarka ale miała problemy z językiem. Dennis, który zakochał się z Polką 25 lat temu, i teraz mieszka w Polsce z żoną, który zgadzał się z mną, że Polska brakuje dobrego piwa (sori, ale mamy rację!).

Pozwoli, każdy lot polecił, zostając my biedni w halu lotniska. Czas minęło i ok. 50% pasażerów byli już pijani. Poszedłem na spacer, i w restauracji widziałem grupę młodych, pijąc z kubek, śmiąc się razem. Pod stołem była wielka butelka Smirnoff'a, i szybko dowiedziałem się, że nie pili colę! Rozmawiałem kelnerką, która poinformowała mnie, 'ze trzeba ich dołączyć, rozmawiają o seksie, i ten starszy już mnie zapytał, czy poszedłbym z nim na randkę.'

Pótem poszedłem do inny restauracji, i widziałem młode kobiety, który miały kilka gazet. Siedziałem obok ich, słyszając jak flirtowały z gośćiem, który ewidenty był nie znajomy. On również flirtował z nimi. 'Tak robię biznes w Polsce… w każdym razie, wracając do Tailandi.. trzeba tam polecieć..' itd. itd. Póżniej widziałem, jak on dotykał jedną tych dziewczyn. Taka historia widzimy się wszędzie, ale smieszny był, bywać świadkiem tego procesu. Wynosiłem własne piwo do tej restauracji - każdy kelner był Polakiem, oczywiście! - i zapytałem, ćzy mogli butelką otworzyć. Manażer tej restauracji, Angliką, poszła do mnie, wymagając tłumaczenie, gdzie piwo kupiłem. W lostnisku, odpowiedziałem. 'Ok, jest nie zgoda z prawem, otwierać i pić alkohol w lotnisku, czy Pan tego rozumie?' Nie wiedziałem o tym, odpowiedziałem. 'Ale gdyby Pan tego pił poza tą restauracją, i nie wiedziałem o tym, wtedy nie byłoby problem. Butelka otwarta jest' i mrugała do mnie.

Moja grupa
Głowna grupa pijących zaczeły być coraz bardziej głośni. Ponieważ ja siedziałem z moją grupą trochy starszych, nie brałem udział w ich działach, na przykład spiewając razem, paląc w toaletach i, w jednym ładnym momencie, kobieta stała, krzyząc do wszystkich 'kto na fajkę?' i poszła w kierunku bram, z grupą palających ćpunow. Wrocili póżniej, z uwagą policantem, że był nielegalny palić w lotnisku.
Wreszcie, polecieliśmy. Wypiłem kilka butelek, więc spałem jak baran w lecie, ale wybudziłem kilka razy z powodu działach tych grup, pijąc w samolocie. Obchodzili półnoć dwa razy, raz w Anglii o 24.00 i raz w Polsce. Lądowaliśmy w Warszawie dokładnie jak minęło 24.00. Obserwowałem przez okna ładny widok fajerwerków w cały Warszawie. Taki fajny widok, dla mnie, był wystarczy zapomnieć o byłych nudnych godzinach. Kręciłem video, i chyba dobrze nagrywałem atmosfer tego dnia i nocu, wraz z ładnymi fajerwerkami.


Życzę każdych moich czytelników wesołego nowego roku. 2013 był ciekawy rok dla mnie. W tym roku, chcę kupić własny mieszkanie i kontynuować z 'Operacją Korzeń', w której robię więcej, żeby mieszkać w Polsce długiej, kupując mieszkanie, samochód i inny rzeczy. Oczywiście, chcę kontynuować uczyć się polskiego, czytając, pisząc, słuchając, śpiewająć itd. Więc przygoda Sylwestera w 2013 roku, z tego punktu widzenia, był jeszcze ciekawy sposób, uczyć się więcej o tym ładnym i czasami smieśnym - kraju i jego ludność.

sobota, 28 grudnia 2013

'Póki nie stanie Jeruzalem W Anglii zielonej, kraju łąk'


Czy to wśród gór zielonej Anglii

Jego krok ongi deptał głaz?

Czy widział kto na łąkach Anglii,
Jak się Baranek Boży pasł?

Czy to Oblicze Boże słało

Dla naszych chmurnych wzgórz swój wzrok?
Czy kto wzniósł kiedy Jeruzalem

Tu, gdzie Szatańskich Młynów mrok?

O, łuk mi dajcie z żaru złota,
A z pragnień moich groty strzał!
Dajcie mi włócznię! Pękaj chmuro,

Abym ognisty rydwan miał!

Myśl moja już nie spocznie w boju,

Nie uśnie miecz w uścisku rąk,

Póki nie stanie Jeruzalem

W Anglii zielonej, kraju łąk.

Wiersz William'a Blake'a jest bardzo popularny w Wielkiej Brytanii, ogólnie z powodu mużyki kompozytora (miałem go poszukać w internecie) Charlesa Perry'ego. Niektorzy mowią, że jest naszym prawdziwym drugim hymn narodowym. Więcej o tym można tu przeczytać albo zobaczyć tutaj na Royal Albert Hall.  (Wiem, że jestem w trakcie opisanie blogu, który nie lubie o Polsce, ale przerywam, żeby Wam pokażać, dlaczego kocham swój kraj).

Trudny opisać, jak się czuję, jak Jerusalem'a słyszę. Ale dwa dni temu, idąc na 17km spacer sam w krajobrazie Suffolk'a (moje województwo), miałem go w głowie, i tak jak podczas mojego wędrowania, znalazłem się śpiewając do siebie, i ten wiersz, śpiewałem kilka razy.

Ludzie w Wielkiej Brytanii zawsze smiają się, że Suffolk jest bardzo równoległy. Jest regionem rolników, połów, żywopłotów, ptaków, bażantów (importowani z czasu okupacji Indii, żyją bez problemu w naszym krajobrazie, chociaż są głupi, i często zdarzy, że walczą z samochodami, i przegrywają) ale jak w tym zdjęciu, nie jest aż tak równoległy.

W Suffolk, często spotykamy z starymi budynkami, niektórzy mają kilka set lat. Od ok. 1000 lat, nie został zniszczone z walkami, plądrowaniem. W porównaniu Polski i innych krajów w wschodzie Europejskiej, Anglia to kraj bogactwa. Tego widzimy w wysokim standardzie budynków i byłych stodołach rolników, które są wycofane w bardzo dobrym stanie, tak jak poniżej.

W tej chwili czytam 'Żelazną Kurtynę' przez Anne Applebaum. Kupiłem mamy, jako prezent kilka miesięcy temu. Bardzo dobrze napisany, z przypadkami i cytatami. Ksiąska tłumacze, cały proces 'communistisation' (nie wiem jak pisać po polsku) jak w Polsce, również w innych krajach ale raczej dla zwykłych ludzi, nie dla grubych ryb. Nie dużo czytałem o tym okresie akurat po wojnie, więc było fascynująco. Jak zawsze, byłem pod wrażeniem z zniszczeniem Polski po wojnie. 20% ludzi zginęli, gospodarka kilka razy mniej w porównaniu II RP, cierpienie tak jak bomby i miny - wszędzie i gdziekolwiek znajdujesz się.
'Happy Cottage'
Anglia miała szczęścia. Jako wyspa, nie mieliśmy takiej sytuacji od dawna. Nie byliśmy bombardowani, zaatakowani, gwałtowani, zniszczeni. Jako wyspa, jesteśmy poza rzeczy, o których Polska ma martwić się. To widzimy się w samochodach w tym regionie (często widziałem modely Porsche, Land Rover, Jaguar, itd.) i z poziomem zaufania między ludźmi. Często widzimy się na ulicach Suffolk'a, torwary, którzy ludzie sprzedają obok chłodnikiem.

Ludzie płacą i pięniądze pozsotaje na miejscu, póżniej właściciel ich zbiera. Trudny wyobrażać sobie w Polsce (...nigdy nie widziałem do tej pory, powiedzmy). 

Oczywiście, trzeba się zatrzymać dla piwa od czasu do czasu! Ten pub był w małym wsi w krajobrazie, ale pełny z klientami. Ogień, ale ten szept głosów (w Anglii, najlepszy pub jest beż mużyki. Muzyka i telewizja w prawdziwym pubie to grzech, trzeba ich unikać) był dla mnie magiczny. W tym momencie, byłem z ojcem. Piliśmy na zewnątrz, ponieważ było tak gorąco w środku pubu.  
Piwo z smakiem, pub z dobrą restauracją. Tego brakowałem w moim wędrowaniu w Polsce. Często zdarzyło, że nie było żadnego sklepu za 10 - 20 kilometry. Było tak gorąco, że miałem przynejść wodę z sobą, czasami 6 litry. 
Malowani w starym stylu dawnych czasach
Po kilku kilometrach, zaczynałem myśleć więcej o tym czasie, kiedy wędrowałem w Polsce. Co myślałem, co zrobiłem, z kim spotykałem. Już planuję kolejną przygodę. W tej chwili, mój plan jest iść na pieszo z Białegostoku do Białowieszkiej, potem jeżdżić autobusem do Lublina, a z Lublina iść na pieszo do Stalowej Woly albo do Sandomierz. Mój cel to ukrywanie regionu Rzeszowa, który koleżanka mi bardzo podobała się. Bardzo chętnie chcę być sam jeszcze raz, bo jak wrociłem z ostatniej pielgrzymki, dowiedziałem się tyle rzecz o siebie, i dostałem dużo energię. Tak jak z tym spacerem w Suffolk. Musię podkreślić, że bywać poza dom, poza wszystko, to bardzo zdrowy, i wydaje mi się, że ludzie nie robią, chociaż ma tyle benefity. 

Tysiąc lat trwałośći


Generalnie mowiąc, krajobraz Suffolk przypomina mi tego słowa: solidnośći. Solidny budynek. Solidny Kosciól, dobry wycofany polu. Działki z solidnymi nazwami n.p. 'Happy Cottage, Jane Farthing Cottage, Rushbrooks, Oak House, Tudor Cottage, The Old Bull, The Old Rectory' lub, mój ulubiony, 'Pint Pot Cottage' ('Cynowa Szklanka Piwa...' moje tłumaczenie). 

Aby to podkreślić, znajdowałem się idąc na ulicę, robiony przez Rzymiany 2,000 lat temu. Mogę przyznać, że nie było imponująco, ale tam poszedłem, cały czas myślałem o tych, którzy byli 2,000 lat temu na tej ziemi. 


Idąc na pieszo jest idealnym sposobem, ukryć sobie w kraju. Jadąc samochodem, nigdy nie myslisz o tych rzeczach, nawet że nie masz czasu myśleć o tym. Ja mieszkałem w tej okolicy przez 20 lat, i nigdy nie wiedziałem, że tu była ulica, która istnieje więcej niż nasze królewstwo (mniej więcej 900 lat) i stan Anglii jako naród (mniej więcej 1000 lat). 

Każdy wieś ma swoją tożsamość, pokazując jej na swoją tablicę. 


Każda tablica ma swoją tożsamość, też. Na tą tablicę, widziałem więcej o historii tego małego wsi, Monks Eleigh, sz. jego związek z mnichami. 

Każdy wieś też ma swoję pompką. Ta pompka była instalowana w 1854 r. Na pompką, jest napisany 'chłopcy albo inny ludzie, uszkodzą tą pompkę, zostałby karany'. Chyba nawet w tych czasach, był problem z niemili osobami i przestępczością!). 
Wreszcie dotarłem do Lavenham'a, do mojego cela. Lavenham był słynny w 90 latach, bo tu był nagrywany seria 'Lovejoy' o detektywie, który był gagatkiem, i sprzedał antyki. Bardzo ładne małe miasto, i zakładam, że tyle obcokrajowcy nie wiedzą o tym, niestety. 

Zawsze smieję się, kiedy rozmawiam z kimś, który powiedzi 'oj, byłem w Anglii, nie lubiłem go' i dowiedzę się, że byli tylko w Londynie. Londyn to nie Anglii, tak jak Warszawa nie jest przedstawicielem Polskiego narodu.  


Kiedyś słyszałem rozmowy z słynnym aplinistem, który mowił, że uwielba naturą, z powodu nie ma kątów prostych w naturze. To, w tym wsiach, widziałem też, na przykład w tym budynku. Tu, jest lepszy związkiem z naturą, z ziemią, z byłych, z przeszłością. Prawdziwa Anglia. 

środa, 4 grudnia 2013

Zamknięty. Nie przeszkadzać!

Zawsze piszę, dlaczego kocham Polskę i dlaczego lubię mieszkać w Polsce, więc wypadł na głowę, że warto pisać o czyms, co nie lubię o Polsce!

Nie zrozumcie żle, nie jestem typową osobą z Wielki Brytanii, na którą zawsze śmiejemy się, wyprowadzi do nowego kraju, a potem zaczyna narzekać, że wszystko jest lepiej w Anglii!  

Ale nie jestem naiwny też. Nie sądzę, żę Polska jest krajem miodu i mleka. Więc napisałem 6 rzeczy, które nie lubię w Polsce.  Kolejny 7 w przysłym tygodniu…  J

  • Kombinowanie w kolejkach. Tak, ty, Babcio! Raz w Krakowie, widziałem jak starsza Pani kombinowała w Empiku. Skrada się krok po kroku, i nagle była równoległa z mną. Po czterech latach w Polsce, miał wreszcie dośyć tego kombinowania. ‘Przepraszam, ale widzę dokładnie co Pani robi!’ Ogłosiłem… ‘Jestem następny!’ Oj, taki chaos poszł potem, że nie chcę opisać co się stało!!
  • Jak ktoś otwiera drzwi dla nieznajomego, nikt nie mówi ‘Dziękuję’. To dla mnie absurdalny, kiedy myślę, że Polacy zawsze pożegnają nieznajomych w windach z miłymi słowami:  ‘Do widzenia!’
  • Piraci na ulicę. Chyba myślę o tym więcej, ponieważ kupuję samochód w tym momencie. Polacy są mili, ale przed kołem, większość zostają wariatami.
  • Traktowanie zwierząt. Każdy kraj ma ten problem, ale kiedy znalazłem piesek na lesie w Ursynowie dwa lata temu, dezorientowany i panikowanie biegając tu i tam, i zadzwoniłem na straż, mówiąc ‘wydaje mi się, że ktoś zgubił psa w lesie,’ odpowiedzieli ‘na razie nie, często ludzie jadą na lesie, żeby ich opuścić.  Nikt nie byli zaskakujący, kiedy odpowiedziałem o tym. Szkoda. Później w Paluchu, właściciel tego miejscu potwierdził, że często zdobywa się w Polsce… No, to szkoda.
  • Urząd Skarbowy – tylko połączenie tych słów, jest wystarczy, zebym zaczynał pocić się. Nic więcej nie chcę o tym mówić.
  • Obsługi dla klientów w sklepach. ‘Tu nie ma’ chyba już nie mamy w Polsce, ale stosunek do klientów pozostaje. Posłuchaj, Pani Sprzedarko, mam taką rzecz, która się nazywa ‘globalizacja’. Wpływ globalizacji jest standardizowania obsługach i poziomy jakości dla klientów, i mniej niezależnych sklepów. Wszyscy wiedzą o tym chyba, ale w Polsce nie.  Proszę Pani,  ja tu kupuję, ponieważ jesteście najbliżsi. Ale jak kontynuujesz, traktując mnie jako brud na twoją stopą, albo gorzej, wtedy idę dalej do Carrefoure Express. A nie mów do mnie, że nie lubisz tu pracować i to jest dlaczego masz zły poczucie humoru. Ja pracowałem w sklepach przez 4 lat, i tam wszyscy się bawili, i z klientami. Dlaczego? Bo czas leci szybciej!  Robią tu zakupy robię ci przysługę, ufaj mi.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Energia

Jeszcze zajęty tydzień dla Paddisława, w którym przyjechałem do Wrocławiu, miałem krótki wizyt do Wałbrzychu, i urodzenia mojego kolega z Wałbrzychu, który teraz mieszka w Wrocławiu.

Ja lecę przynajmniej raz na tydzień gdzieś, więc czasami myli się. Na przykład 2 tygodni temu, wraz z blogerem, Michaelem Dembinskiem, pojechałem do Manchester’a przez Whizzair’a., żeby iść do konferencji w Leedsie na temat Polskich firm działając w Wielki Brytanii. Był smutny, chmurny, padał deszcz jak słoń sika i lotnisko był smutno i brudno (co za porównanie z nowymi terminalami w Wrocławiu, Warszawie itd.!). Ogłosiłem w fejsie.. ‘jestem w Manchesterze i pada deszcz. Co za smuty, chmury, deszczowy miejsce!’ Ale później dowiedziałem się, że byłem w Liverpool’u, nie Manchesterze!

Mokra Anglia! 
Jedna obswerwacja: z nowych miejscach i ludzi, dostaję energii. Dwa mięsiący temu, byłem bardzo zajęty w pracy. Miałem przemówienie na Intercontinentalu o 19.00. Minęło o 17.45.  Sprawdziłem email z organizatorów, i dowiedziałem się, że zaczynał o 18.00! Szybko pobiegłem na miejscu, i zrobiłem prezentację na temat ‘Dlaczego kocham Polskę’ chociaż był o mojej pracy.

Często powtórzę, że Polska jest taki naród, że ludzie doceniają, co jest dobrze o ich kraju. Pamiętam, że raz przez przypadek spotkałem się z starym facetem, który pomogł mi znaleźć taksówkę. Zaoferowałem mu, żeby go wziąć do jego mieskania jako podziękowanie. W taksówce on zaczynał mowić o politykach, o konspiracji żydów w Polsce. Według niego, każdy polytyk był Żydem, albo pod ich pantoflem, i brają udział w konspiracji ,żeby bankrutować Polskę. Wszystko było kiepsko i mieli wracać do innego czasu, na przykład na II RP.

Taki gó.. przepraszam, kłamstwo nie często spotykasz w Polsce, ale czasami. Co ja widzę, jako obcokrajowiec, żyjąc tutaj?

Widzę, kraj, który kiedyś cierpiał a teraz szybkie idzie w dobrym kierunku. Kraj z dobrym finansowanym, z mniej długów niż innych (tak, mowię o W. Bry.) a na prawde długoów publicznych. Kraj, gdzie ludzie są, generalnie mówiąc, równolegli. Kraj, gdzie historia, tradycja jest zaszanowana. Kraj, gdzie młodzi ludzi oferują ich fotele dla starszych. Kraj, gdzie narodowy święta nie jest jeszcze wymówka zrobić zakupy. Kraj, gdzie ludzie nie zapomnieli znaczenie wolności. Gdzie kobiety są ładne, tak, ale przede wszystkim, inteligentne i ambitne.

Gdyby liderzy Polski starają się go bankrutować, tak jak wedługo tego Pana, nie udają się! To co ja widzę, jadąc na nowych drogach, przez nowych lotniska i rozmawiając z setkami ludżmi tygodniowo, jest kraj budując się na świecie. Tak, niektórzy udają się, niektórzy nie mają benefity, ale jako kraj, Polska idzie, i szybkie idzie, w dobrym kierunku.

Rozmawiając o moim projekcie (po angielsku)

Akurat to był temat tego przemówienia. Ludzie zawsze zapytają, dlaczego ja mieszkam w Polsce. Nikt w Anglii pytają dlaczego obcokrajowcy dojedzą do tego kraju, wszyscy wiedzą dlaczego (i mają szacunek dla tych, którzy pracują i płacą podatki. Nie wierzę na wszystkim, co widzisz w Brytyjskich gazetach). Właśnie decydowałem, że lepiej był skupić na tym, dlaczego 30 latek wybierał Polskę jako dom, a potem mówić o pracy. W taki sposób, nie nudziłbym się nikomu.

To jest dlaczego była przyjemna, słyszeć z Polskich firm działając w Wielki Brytanji na spotkaniu PBLink.co.uk (sprawdzcie) i od ich sukcesów w Leedsie, szczególnie ponieważ staram się prowadzić właśną firmę w tym samym momencie (jako obcokrajowiec w Polsce).

Desczowa Anglia :)

estem pełny z admiracją dla tych ludzi. Oni żyją w nowym kraju, ale z powodu ich pracowniczości, oni mają szans sukcesu. Dostaje od ich energii i pozytywności. W Polsce tydzień temu byłem na evencie AIP-u, z kim moja firma jest zarejestrowana. Mieliśmy prezentacje młodych startupów. Młodzi, pracowici ludzie, niektórzy 10 lat młodszy ode mnie. Szkoda, że nie miałem ich determinację w tym wieku.  Ich prezentację były smieszne, dobrze zrobione, krótke i ciekawe.  Z mojej prezentacji, mam nadzieję, że ludzie też dostaje energii. Bywając człowiekiem, od jakiego kraju potrzebujemy innych, żeby dać rady. I jestem zdterminowany robić postęp w tym czasie, co Pan Bóg mi dał. 

Guinness z cydrem. Oj!