środa, 23 października 2013

Polacy, gramy u siebie! Mecz Anglii - Polską


Witam Wszystkich

Porozmawiałem z Michael Dembińskiem dzisiaj, I przypominał mnie, że nie napisałem o mojej ostatniej przygody.  Tydzień temu, byłem w Anglii z kolegą, Marcinem, żeby oglądać mecz Anglii – Polską.  Wybaczcie mi, drogi czytelnik, nie napisałem bo z zresztą tygodniu noclegowałem w czterech innych miejscach, pracując na konferencjach o moim nowym projekcie.

Byłem na Wembley tyle razy, natomiast ten przypadek był wyjątkiem. Dla pierwszego razu mojego życia, bym było w Polskich trybunach. Kilka miesięcy przed meczem, nagle było ogłoszono, że będzie więcej miejsce na Wembley dla Polskich kibiców.  Później, w gazetach w Anglii napisali o tej dodatkowej alokacji, mówiąc, że pomogłby Polską, z powodu więcej Polaków w stadionie. Ach! Mało wie, że byłoby dodatkowy Angol!

Od dawna zaplanowałem iść na mecz z Martin’em, myśląc, że byłoby bardzo śmieszny stać wśród Polaków w domu piłki nożnej, gdy kiedyś wspierałem Anglią. Przed meczem, staliśmy w centrum Londynu, pałający fajkę.  Marcin mówił, że ‘paradowałem’ wszędzie z moim polskim szalikiem. Nagle dwóch facetów skręcili, mówiąc na nas, ‘hej, bracie, znacie gdzie jest Buckingham Palace?’  Oni byli trochy skonfundowani, owszem odpowiedział z Angielskim akcentem!

Później, jak w tradycji, zaczynaliśmy pić przed meczem, idąc na ulicę jeden typowy gość z Anglii, siedząc na ławce poza pub, skrzył (po angielsku) na mnie ‘oj oj, proszę pana, jak będzie wynik dzisiaj?’ i odpowiedziałem w jego języku i akcencie… ‘2-1 do Anglii, stary!’

Przed stadionem, zgaduję się, że ok. osiemdziesięciu procentu ludzi byli Polakami.  Nigdy nie widziałem tak tyle osób w okolicy stadionu. Był po prośto melanż, i śmieszny. Polacy na meczu! Tego dnia spodziewałem od kilku lat, i wreszcie był. Oczywiście, mieliśmy wypić jedno ostatnie piwo przed meczem, więc poza metra, skręciliśmy prawo i poszliśmy na ulicę, żeby znaleźć sklep. Był bałagan w sklepach, z tyloma ludźmi kupują piwo. Marcin poczekał na ulicę z sługą, i ja wszedłem, żeby kupić piwo.  Stojąc, patrząc na pustych półkach (2 godziny przed meczem!) widziałem 4 Red Stripe, ale kolejka była fenomenalna.

Nagle widziałem, że facet w kolejce, blisko do kasy, nie uważał na siebie. W momencie czystej polskości, kombinowałem i wsunąłem się w kolejce przed nim, i sekundy później, wyszedłem z sklepu z piwami w ręce. Marcin był zaskakujący, widząc ile osób czekali!

Ok, nie jestem dumny z tego, ale jako przykład, że Polska zmieniła mnie, to był ewidentny. Akurat, mieszkając w Anglii, tego nie nigdy nie spróbowałbym. Kombinowanie w kolejce (Pan tu nie stał!) jest jedna najgorszych rzecz dla mnie, jako Anglik który mieszka w Polsce. Dwa razy kłóciłem się z nieznajomą osobą o ich zachowanie w kolejkach. To zależy, w jakim poczucie znajduję się.

Przyszłość Polskich kolejek.. ale nie teraz.. 
W każdym razie, do rzeczy. Staliśmy na ulicę i piliśmy. Marcin, uważał mnie, że gliny byli wszędzie. Jedną rzecz, którą kocham o Anglii, jest naszą miłą Policję. (Nie wiem, czy tego dobrze napisałem). Między innymi, Marcin był zaskakujący, że możemy wypić na ulicę (nie wszędzie, n.p. w okolicy Westminstera, ale generalnie,  w więcej miejscach niż w Polsce (gdzie, jak dobrze wiem, możesz wypić tylko w barach albo na nad rzeką).  Też, oni pozowali ludzi zrobić zdjęcią z nimi. Mysląc o tym dzisiaj, pamiętałem jak jeden ‘copper’ bawił się z nami kilka lat temu na mecz Anglii – Israelu. Patrzcie…

 Bezcelny Policjant
Widziecie? Jak mówimy po Angielsku, Ten Policjant był ‘bezczelną małpą’. Ale ten poczucie humoru jest bez rywalizacji. Nikogo nie mogłby oskarżać Policjanci w Polsce, że mają dobry poczucie humoru! Ale z drugi strony, mają lepszi brony, więc, jak mówimy po angielsku, to ‘hustawki i ronde’ (swings and roundabouts) tzn. wszystko w końcu jedno/równo.

Wreszcie byliśmy w środku stadionu, oglądając mecz. Atmosfera w pierwszych 20 minuatch był fajne. Nie wiem, czy mówili o tym w telewizji,  ale Polacy mieli bardzo fajną flagę, chwaląc polskim pilotom w drugi wojnej światowej. Tego bardzo mi podoba się. 

Bravo, Panowie
Ale krok po kroku zaczynałem czuć winny.  Ludzie buczeli na naszym hymn narodowym (Typowy ja, mowię o ‘naszym’ albo ‘waszym’ jak wolę, dzisiaj, ‘my’ znaczy my jako Anglicy) i buczeli w ciągu meczu. Tego nie mogłem, nie chciałem, zrobić. Przeklinali na naszych piłkarzach – ok, to tak zdarza na angielskich trybunach – ale tego nie mogłem śpiewać. Czułem się niewygodny z całą okazję, którę mnie demonstrował, że gdybym mieszkał w Polsce przez następny 50 lat, zawsze byłbym, w środku, Anglikiem.   

Tożsamość to komplikowana sprawa. Mam kolegę, który urodził się w Anglii z Polskiej rodziny. Mowił, że w sprawie sportu, gdyby był mecz Anglii Polską, zawsze wspierałby Anglią. Tego rozumiem. Mowimy po Angielsku w takich sytuacjach, że któs miał ‘badania lakmusowy’ która demonstrował, jego prawdziwą stronę.  Ten Mecz był mój badanie lakmusowe. Śmieszny, ale niepowtarzalny.

Pozdrawiam,

Paddisław 

niedziela, 6 października 2013

Polski sklepy... Leczcie się!

Błąd istnieje w tym blogie ale nie mogę go zmienić z komórki. Wybacz mi


Jak obiecowałem kiedyś, piszę na tym blogie chyba raz w tygodniu. Chciałbym pisać więcej i częściej ale, jak napisałem w moim ostatnim blogie, nie mam czasu. Pisąc blog wymaga czasu i koncentracji, i brakuje mi się obodywaj (sz. z moimi problemami z pisownią i koniugacją). Mimo wszystko, dobrze się czuję, kiedy piszę po Polsku. Z każdymi dniami, czuję się, że coraz mniej piszę i mowię po Polsku. Ludzie zawsze są mili, mowiąc, że dobrze mówię po Polsku, ale ja wiem lepiej - jak zawsze! Aby zrobić postęp, trzeba uczyć się z nauczycielem. Dla kilku różnych powodów, nie mogę obecnie uczyć się z moją regularną nauczycielką Weroniką, i bardzo jej tęsknię. Weroniko, pożdrów!

Na przykład pisenie tego tekstu trwał godzina, i to tylko kilka stu słów!

W każdym razie...

Pamiętaj mnie?! 

W ciągu tygodniu myślę o innych pomysłach dla tego blogu. Jeden moich ulubionych tematów jest robienie zakupów w Polsce. Jako obcokrajowiec, wydaje mi się, żę jakość polskich sklepów są generalnie bardzo slabi. Nie w hypermarketach, którzy wyglądają dokładnie jak naszi w Anglii, ale Dlaczego tego myslę? Ja Wam powiedzę...

1. Szerokość productów - w każdym małym sklepie, znajdujesz wszystko, co znajdziesz w innych sklepach. Smuti marchewki, pomarszczone pomidory, zniedołężniali kartofle. Kiedy mieszkałem w Mokotowie, zawsze mnie frustrował. Wreśzcie otworzył nowy sklep, na rogu Madalińskiego i Kazimierzowskiej, tylko z swieżymi warzywami i owocami. Fala klientów w jednym tygodniu! Ludzie potrzebują takich rzecz i sklepy nie poddają, bo kupują od jednego odbiorcy i nie mogą wyobrażać sobię, że mogą zmienić.

2. Oświetlenie - w małym polskim sklepie, czasami czujesz jak jesteś gornikiem, szukając torwarów w grocie.

3. Marki.. Sori, ale nie jestem fanem Sokołowa i nigdy nie będę. Brak różnych marek znaczy w małych Polskich sklepach to irytujący.

4. Piwo. Kupienie kazdy Polskiego piwa jest tak nudno. Oni smakują bardzo podobnie. W kilkach sklepach, znajdujesz różynie piwo, ale nie często. Szkoda.

Hmm, w sumie chyba problem polega tylko na linach marek w sklepach!
Więcej o tym temacie napiszę w następnych blogach.
_________________

Moi rodzice byli w ostatnim tygodniu, wraz z bratem, który mieszka w Stanach. Mama, która była dwa razy w Polsce, mowiła, że ona była pod wrażeniem z rozwojem tego kraju w porównaniu kilku lat temu. Ufajcie mnie, z mojej Mamy, to chwala!

Więcej o tym chcę napisać, ale mam przemówienie w języku Polskim w przyszłym tygodniu, i mam skupić na tym. Planuję zrobić presentację na moich wrażeniach Polski. Piersze przemówienie nie był zbyt dobry, więc postaram się zrobić lepiej w tym przypadku. Jak z wszystkim, przegotowanie to kluczowy.

Wczoraj oglądałem 'Wałesy' przez Wajdę. Prosto, nie kompleksowy film, robione trochy w stylu 'Iron lady' czyli szykbi galop w jego historii. Trudny by było zrobić w innym stylu i w sumie daję jego cztery gwiazd z pięciu. Warto obejrzeć.

Ale chciałbym podkreślić, że nie wystko mi nie pasuje w polskich sklepach. Między innymi, brak usmiech to mi nie przeskadza. Ja nie chcę rozmawiać z każdymi sprzedawcami, tak jak w Anglii i Ameryce, o moim poczucie. Jak zaczynam konwersację z kims w Polskim sklepie, albo oni z mną, to bardziej naturalniej, z serca, a nie z instrukcji firmy lub z jakiego podręczniku. Daj mi smutniej Babci z zmarszczenie brwi!

środa, 25 września 2013

Pomóc Potrzebny! Storwząc bizniz i sprzątając dom

W ostatnich kilku dni, stworzyłem własny biznes. Mój pomysł, który obecnie jest w trakcie zrealizowania, jest pomagać ludziom z ich aplikacjynymi do pracy, również ich strategią do pracy. Jaki jest twój cel? Jak tam dojezdziesz? Co nauczyłeś się z ostatnego wywiadu? Co nie powtorzyłbyś? Dlaczego nie udało się? Dlaczego - eksaminując twojego myślenia - na masz pewnośći o siebie, aby zaaplikować do tej pracy? Od pierwszego momentu w Polsce, pomgagałem ludziom z tym rzeczami. Z tego jestem bardzo zadowolony. Wymienie informacji, taktyków jest istotny. Gdzie i zgoda, tam i siła, prawda?

A w ostatnim trzech latach, widziałem aplikację po aplikacji z błędami, małymi i dużymi, nie tylko z pisaniem w języku Angielskim (chociaż, są tyle) również z sposobem wejscie.

Dlaczego, jak pracowaliśmy 2 lata temu, nie byłaś w kontakcie z mną? Dlaczego zaaplikowałąś do tej pracy, ale nie odpowidziałaś w twojej liscie, że masz doświadczenie na wycowanie programów?! Ludzie applikują beż przygotowania, nie spedzi czas na tym, co trzeba zrobić, zeby miec postęp. A potem nie rozumieją, dlaczego nikt nie był w kontakcie.

 Wydaje mi się, że młodzi Polacy nie są idiotami, wiedzą co zrobić, aby mieć pracę, ale potrzebują pomóc, sz. aplikując w firme w języku Angielskim. Więc, widzę rynek dla tych działach i dla firmy w tym sektorze. Od dawna chciałem ją stworzyć, ale w mojej ostatniej pracy nie mogłem. Wreśzcie mogę ją zarealizować. Ale dla mnie, jako obcokrajowiec, robienie tych formach, dukumentów itd. jast strasnie trudny.

Był ewidenty, że potrzebowałbym pomoć z stworzeniem. I znalazłem AIP, Akademecki Inkubator Przedsiębiorstwych (zawsze mam problem z mowiniem tego słowa!)przez pracę. Zarejestrowałem z nimi. Był szybko i super, lączną mnie do innych firm, organizują trening, mam dostęp do ich biurach w całej Polsce. Jestem na pewno pod wrazeniem, ale oni są jednym największym inkubatorem w Europie, i prawdziwy symbol nowej pryszłośći Polski, w moim zdaniem.
 __________________

 Chyba docieniałem ile czasu jest potrzebny, w realizowaniu firmy, mimo z pomóc AIPu. Stworzenie strony w internecie, podpisania umowy, kalkulacja VAT-u wymaga czasu. Nagle, wraz z uczeniem się Polskiego, kupienia samochodu, kupienia domu, cziwczenie w siłowni, ogladając meczów i, oczywiśćie, picia piwa, czuje sie jak księgowy, uwięziony w ptaku, zamknięty pudełku z wielkim olbrzymim zegarem tykającym w tle.

 To oznacza, że miałem znaleśc więcej czas gdzieś. Co to nie lubię robić, który zamuje czasu ode mnie? Aha! Sprzątanie domu! Szukałem w internecie, zartując z Nikitą, moją byłą konietą, że Pani, która odpowiedziałaby byłaby Ukrainką. Zarty o Ukranincy w Polsce są jak żarty w Niemcy o Polakach. Z małą ilośćią prawdy.

I jak okazało się, ta Pani piękna mowiła po Polsku przez telefon, nawet, żę miałem powtorzyć, gdzie był mój adres (rozmawiając z firmą taxi, z dostawą pizzy itd. zawsze mam ten problem? ''sto pindziszant dwadzisctsci cztrzesc, prosze pani! ile razy mam potwórzyć?!!!). Wypadła, i sprzątała bez przerwy, mowiąc, że nie chce wypić herbatę, bo nie ma czasu i jej organizm mam pracować bez przerwy, bo jest taką kobietą. Po jednej godziny, dom wyglądał jak kuchnia Gellera (cz. dobrze dla kamerów telewizji). Nie dawno byłem we Lwowie, więc starałem się mowić po Ukrainsku. Okozało się, że wszystko co mowiłem, było po Rosiecku! Ona ma corkę, która studiuje w Polsce w Warszawie, i mąż mieszka we Lwowie z synem. Myslałem, hej Patryku, twój dom będzie wygląda fajne. Szkoda, że Nikita, która od dawna narżekałem, że jestem disorganizowany w domu ('skarpetki, wszędzie!'był jeden jej ulubionych przsłów) i nie mogę ogarniać siebie, nie mogła widziec. Od bałaganu do pałacu bez mojej pracy!

Ale Pani Iina nigdy nie odpowiedziała. Wysłałem ją wiadamośc, mowiąc, czy moglibyśmy spotkać się w przysłym tygodniu. Odpowiedziała 'postaram się' ale nie wypadła. Co mowiłem? Czy mój bajzel w domu był aż tak straszny, że nie chce wrocić? Czuję się jako młody romantyczny Włoch, podczas odwołania randki przez jego ulubioną kobietą, która nie odpowiedziała ani wiadamośći ani SMSa, dlaczego nie spotkała z nim. Zaskakujący!

W następnym odcinku... jedzenia Konów.

czwartek, 5 września 2013

Hipsterzy!

Wczoraj miałem spotkanie z dwoma dZiewczynami, które znam od kolegi w Anglii. Zaraz jedna tych dziewczyn pojadę do Stanach, więc chcieliśmy spotkać się przed jej wyjściem. Zjadlismy kolacje na Solec 22. Dawno tam byłem i miałem pyszne jedzenie. Hamburger (przed tym trendem burgerów w Polsce) z avocadem, z niezwykłym sosem, z dobrym Zrobionymi frytkami. Ale to było dawno. Kiedyś tam czekałem godziny dla hambergera, i nie gotowali go. Wczoraj one kupiły tartar z bułkiem. Ale okropne było, jak jakiś pasztet z małego starego sklepu z Wałbrzychu. Moi kluski byli twardzi, mięso dobre ale generalnie całe jedzenie był słabo. Oczywiście, kiedy diewczyny narzekali o tym tartarze, nie przepraszali. W Polsce zawsze smieję się, że jakoś tak, bywać nie grzeczny jako sprzedawca lub kelner jest trendy w tych restauracjach. Trend hipsterów wpadli w Polsce od Stanach i Anglii, jeśli dobrze kojarzę, ale wydaje mi się, że brak grzecznosci poszedł bezpośredni z dawnych polskich czasów. Siedząc pózniej na zewnaczu Mety na Foksalu, ktoś postarał sie ukraść jednego naszego krzesła. Oczywiście, skrecałem, mówiąc, je to było jedno naszych krzesła. Gość był trochy pijany i mówił 'prepraszam Pana Warszawiaka!' Dobrze pamietam rok temu, chodząc na ulicy w Mokotowie, facet z synem, patrzył na mnie, i głośno odpowiedział jego synowi 'Patrz, synu, to jest hipsterem' Trochy mi obraził, bo nie czuję się jak hipster. Ten słowo to strasznie nietrendy w Anglii i wsród moich przyjaciół w Anglii. Ale myśląc o tym dzisiaj mam zgadzać się z tym. - mam brązowy spodnie - kiedyś nie ugoliłem i miałem ironiczny wąs - często siedzę z kolegami na lato, PKP Powisle i innych tych knajpach - chodzę na ulice z psem - mam wiecęj pary butów niż potrzebny - znam kogoś z dreadlocksami - piszę blog - mieszkam na Powiślu - jem w restauracjach tzn. że jestem foodie-em. - biorę autobus zamiast samochodu bo to ekologiczny Kiedy podsumuję fakty, wyglada, w oczach wielu mężczyzn w Polsce, jestem ewidentnym Hipsterem. Oj tam!

wtorek, 3 września 2013

Musimy porozmawiać o malinach!

Dzien Dobry,

Mam nowy komputer, z którym mogę pisać blogi, ale niestety jest Apple mac. To znaczy, że co 2 sekundy, robię błędy z klawiaturą. Niektórzy eksperty mowią, że po sześćdziescięscu powtórz ruchu lub gesti, coś jest zapamiętany w Naszych mózgach. Biorąc pod uwagę, że używałem Microsoft przez ostatni 15 lat, to będzie długa droga!

______________

Dwa tygodni temu, miałem wywiad z kims na radio. Temat był czy Polacy lubią narzekać. Oczywiśćie, zgodziłem się (faktycznie, narzekałem o narzekaniu Polaków!) z tym, ale jak zawsze, rzeczy są bardziej trudny niż wyglądają. Ludzie wszędzie komentują o ich zyciach. Politicy wszędzie są kritikowani, jak bogaci koty (mowimy po Angielsku) którzy nie zajmują się z Naszymi problemami. Pogoda zawsze wygląda lepszy w innych krajach. Ja postarałem podkreślić, że Polacy mają wielu rzeczy, z którymi mogą być wdzięczni. Są przekonani, że lubią narzekać, ale Ja wolłbym, gdyby pamiętali, że ludzie w UE są zazdrośni, miedzy innymi, z ich etyką pracy, stanem gospodarski i krajobrazu.

Wywiad został nagrywany w parku Łazenkowskiej (czy nagrywanie jest zakazany w tym parku? Lista zakazanych działnośćich w tym parku jest długszy niż Biblia!) i Pania, którę mnie nagrywała, poprawiała co drugi moich zdaniach. Zostałem nagle zdenonerwany, ale nie mogłem skonćzyć ani jedną zdanię, anie słowa. Mumlałem jąkałem się, i brzmiłem jak student w pierwszej klasie. Dobra przypomina była, że mam cały czas skupić na tym języku, aby poprawiać się. Dobra motiwacja też, bo strach porażki zawsze były, dla mnie, najlepsza metoda uczyć się i koncentrować na czyms. Dzięki Polskiemu radiu, wrociłem do domu i zaorganizowałem kazdy moich papierów i folderów.


______________

Na Ukrainę, zawsze starałem się mowić więcej po Ukrainsku. Nie udało się. Piersze kroki w tym języku, tak jak dla mnie dawno temu, kiedy zaczynałem uczyć sie Polskiego w Londyniu, zaczynają z alfabetą. Wszędzie gdzie byłem, starałem się zapamiętać litery, ich dzwięk itd. Jestem przekonany, że nie by było trudny tego uczyć się, bo są podoboności między tymi językami. 

Tu jestem z koleżanką Oksaną, negocejując z Babcią, która sprzedała owocy na ulicę. Kupiłem maliny za drobny, i jak zawsze, zjadłem jak wilk w ciągu zimy (szybko, brudno i beż nózki i widalecy). Jedna różnica między tymi krajami jest tak, że na Ukraine sprzedają maliny w plastikych sklankach, i można widzać jakośc tych malinów. Niestety w Polsce, są sprzedani w pudelkach kartonowych, który zmienają smak tych owóców i kryją zepsuci owocy. Mimo tego, uwielbam seson owoców i jagody w Polsce. Polska jest najwięskzym productem Maliny, na przekład, w UE. To znaczy, że tu mamy dostęp do dobrych owoców od początku lata do polowiej jeśieni. Aha, Polacy, wreśzcie coś mozemy obchodzić :)

__________

Jeśli chodzi o Ukrainie, będę konczył ostatni odcinek mojej przygody w tym kraju w ciągu najbliszych dniach. Ostatni kilka dni byłem zaokupowany z wizytą kolegów a Anglii (strzelaliśmy, piliśmy i smialiśmy się, oh i piliśmy trochy więcej) i z pracą, która cały czas sie rozgrzewa.) Ale dość moich wymówek, melanz trwa.... :) 

Strzelając PPSz 41 (Roski brón z 2WS)

Pojechaliśmy do Jożefowa w pociągu. Miałem problem z kontrolem bo nie kasowałem ich bilety. Kłóciliśmy się w pociągu, ale dzięki Bogu, babcia zaczynała mowić, że miałem rację, że Kontrol przeskadzał mi, i on miał mi dawać szans kasować bilety. Wreśzcie on wycyfowował się jego twardziej pozoycji, i pobłazał mi. Dzięki Bogu? Chyba dzięki tej Babci! 

środa, 21 sierpnia 2013

Lwow! 4 Odcinek - Pierwsze Momenty

W drodze, rozmawiałem z tą Yulią, i poinformowała mnie, że mieliśmy przystanek na dworcu kolejowym. Wdzięczny byłem, ponieważ nasz hotel był blisko tego dworcu. W jakiś triumfu Ukraińskich planerow, dworzec autobusowy jest lokalizowany daleko od centrum, i daleko od dwocu kolejowego. Dobrze wiem, że pierwsze 1-2 godziny w nowym miejscu jesteś zdisorientowany, sz. Ponieważ nie nauczyłem się alfabetu tego języku.

Więc pożegnałem Yulią na dworcu. Zawsze się interesuje mnie, jak ludzi, którży 9 gz. Nie się widzieliśmy, i którży nigdy nie bedą widzieli na przysłośći, pozegnają. Jakoś tak to był intymny, ona spała na moim ramionie, chociaż w tym samym momencie, to był nic. Jak wydoroślemy, spotykamy z wielu tych typu ludzi. Spotkamy, porozmawiamy, mamy moment, i już koniec. Ile tysięcy tych momentów miałem, w których byłem fasynowany przez ludzi?

Ten pan w samolocie, który narżekał o muselmanach w Anglii, życie w Polsce (co Polytik był albo koruptowany albo pod pantoflem międzynarodowej konspiracji Żydów itd. Namówił cały czas do mnie i szybko miałem dosyć. 

Sonia, z którą spotkałem na Lotnisku i rozmawialiśmy przez 9 godziny bez przerwy. Mieliśmy ochotę być w kontakcie, ale nigdy nie słyszałem od niej.

Ta kobieta w pociągu, która jeździła do Frankfurta, żeby spotkać z Chłopakiem.

Ten młody Polak, z którym porozmawiałem pól po Angielsku i pól po Polsku, o jego życiu w Anglii i moi wrażenie życiu Polski. 

Jeździmy w innych kierunkach, ale dla jednego momentu mamy kontakt i, jak Amerkanowie mówimy, i w słowach tej reklamy T-mobile, jest tą chwilą, w której lączymy.

I jak spodziewałem, byłem zdisorientowany, spalem chyba 1-2 gz. W autobusie i nie mogłem zrozumieć ani jednego znaku, ani jednej konwersacji z jakaś Babcią (celem zawsze jest pytać Babcią, które zawsze dobrze znają tą okolicę i jak pomagać).

Wreszcie znalazłem hotel, gdzie spotkałem z Nastią i Oksaną, i  naszą przygodę zaczynała :)