poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Lwów! 3 Odcinek (na granicę)

Wreszcie na granicę, dużo czytałem o tej granicy, dużo słyszałem, ale okazuje sie, ze nie było aż tak straszny (nie wiadomo, czy zrobię postęp i wchodze na Ukrainę, bo teraz sprawdzą paszporty i Straz, wraz z tym wielkami czapkami zawsze widzę w protestach Femen'a, gapił na mnie dla chwily. Nie wiem, chyba on był zaskakujący, że w tym autobusie, pełny z Polakami i Ukrainkow (jak to mówić?) on znalazal Angol.


Dowód, ze tu byłem. Bez baby sprzedają wódkę i papierosy. Żal! 

Spiję ale nie wiem, kto myślał, że autobusy są wygodni dla dalekich distansach bo nie miał rację. Czasami rozmawiam z tą blodnyką obok mnie. Ona studiuje w Polsce ale teraz wraca. Mówiła, że w Krakowie znalazła tyle Anglików, który pili i hałasowali itd. Ale nie tylko Anglicy...Amerikaninowie i Francuszy też. Wreszcie inna Państwa ma nie dobrej reputacji w Polsce dla ich zachowanie, a nie tylko Anglicy!!

sobota, 17 sierpnia 2013

Lwów! 2 Odcinek

Siedzę w autobusie z 60 nieznajonymi. To zawsze się interesuje mnie, jak ludzi mogą spędzać 9 godziny z ludźmi, z którymi nidgy nie spędziliśmy czas w normalnych sytuacjach. Na każdym razie, do rzeczy..,

Lwów był kiedys Polskim miastem. Jak wszyscy w Polsce wiedzą, po wojnie było transferowano do Ukrainy przez Stalin, który chiał mieć więcej teren między Roszją i Zachodem. Obecnie, ma ponad 800,000 mieszkańcy, ok. 1% tych ludzi są Polakami. Właśnie nie wiem, czy dam rady tylko z językiem polski, więc teraz słucham Podkastow, w których uczą Ukraińskiego. Jestem wielkiej fanem podcastów, ponieważ z tych, uczę się Polskiego i tyle rzeczy o życiu w Polsce.

Rok temu pojechałem do Wilnąm i tam było bardzo ciekawe miasto. Z kilku ludźmi rozmawiałem po Polsku. dobrze pamietam, że było kobieta, która mówiła do Nikity (moja była dziewczyna) z takim śmiesznim akcentem, ze potem mieliśmy śmiać się. Ale jak odpowiedziałem kolegę w prace wcześniej, brak tych innych akcentów i kultury w Polsce jest wielka szkoda. 

W tym podróże, mam nadzieję, że dowiedzę się więcej o tym byłym mieście, i o kulturze Polaków, który tam mieszkałem. Mam szczęście, że będę spędził czas z Ukrainkami, którą mogą wytłumaczyć i prowadzić mnie w jego okolicy.

I teraz siedzę na moim fotelu, obok ładną blodynką, dzięki Bogu, bo wybór dobrych, normalnych ludzi jako pasażer było mało! Jeszcze 8.45 i będziemy na Dworcu w Lwowie. 

Do boju!

piątek, 16 sierpnia 2013

Lwów!

Wędruję jeszcze raz!

W tej przygodzie, do Lwowa, jadę z firmą PKS Polonus od Dworcu Zachodniego. Był napisany w Gazecie, że rząd chce go sprzedać, więc nie wiadomo, czy będę miał możliwość wyjechać z tego dworcu na przysłośći. Generalnie nie ma dobrej reputacji, ale byłem zaskakujący. 


Mają salon pasazerych! Z klimatazacją, kawą i herbatą za darmo i wifi. 

Mam wrócić w nocu w Niedzieli ale nie spodziewam ze dworzec w Lwowie, z którego mam wyjechać, będzie aż tak dobrze. 

Kolejna nowa rzecz będzie podróż w autobusie PKSa. Nigdy nie jeździłem z Nimi. Mój ostatni podróż z Polskibusem był tak spokojny, że nie wierzę, ze by mógł lepiej, ale kto wie? 

piątek, 2 sierpnia 2013

Masakry

Najpierw pryeprasyam ye pisye y nie dobra klawiatura. bey Polskich litery. tzn. ze nie moge pisac w normalnym, prawdizywm stylu.

dzisiaj bylo koszmar, mialem wyleciec z Londyniu do Warszawy o 1035 po kilku dniach w Anglii. o 10.35 wszystko bylo tak, sidezilem na fotelu i czekalismy, ale okazalo sie ze jedna para naszych podrozyacych, wynosily rtez z w wlasznych bagazach. bagaz byl zepsuty, i rzet powodowal awarie w samolotcie. Czekalismy w uparlym az tak goraco jak w Polsce w Poniadzialek. Po godziny, pilot oglosil, ze lepiej by bylo wysiadac i czekac na brame. czekalismy, o czekalismy, przez 2 godziny i w koncu mowili, ze lot byl odwolany.Wowczas wszyscy mieli biegac do Arrivals, zeby zabrac bagazy i isc do termnialu, zeby kupic nowy bilety. O,i czekalismy, oj czekalismy. W koncu, po dwie godziny, bagaz wychodzil na pasek, a potem wszycy mieli albo leciec z lotem o 1750, lub leciec przez Monachium, zeby wreszcie byc w Warszawie. Po zabraniu bagazach, wszyscy mieli isc do check in, i tam czekalismy w strasznej kolejce, zeby check in. Ja mialem dzieki Kolegowi,bezposredni bilet do Warszawy. No i przychodzilem przez brame, gdy dowiedywalem sie, ze ten lot byl opozniony!

Co zrobic w takie sytuacji? widzialem dzis tyle inne reakcje moich podroznikow. Niektorzy panikowal. Niektorzy krzyzeli. Niektorzy siedzili i rezygnowali wlasznych losu. Niektorzy gadali. Inny, jak ja, myslalem jak ktos moglby tak glupi, zeby wynosic rzet w swoim bagazu!! Co za glupstwo. i to powodowal koszmary w zyciu kazdego pasazeru.

Ale to byl ciekawa lekcja Polskich charactersytnych i zycie Polskich ludzi. Rozmawialem z mlodym facetem, Piotr, ktory 3 lata temu wyprowadzil z Polski do Anglii, i mowil bardzo dziwny po Polsku, ze nawet on mowil ze ja mam bardziej prawdziwy accent. Chyba tak, chyba nie!  Ale dobrze slyszyc. Potem rozmawialem z wieloma ludzmi, wszycy wspolprocowali, pozyczajac komolki, wymienajac wiadamosci, plotk, fragmenty konwersacji z przedstawiecielami. Ja pomoglem rodzine ktorzy nie mowia po Angielskui. Droga zamowila lot dla nieznajnomych. I byl bez awanatury, oprocze kiedy kombinowalem raz w kolejce, zeby awansowac. Ale co zrobic?!! 

Jak zawsze w Londyniu, czulem jak bylem bardziej w Polsce niz w Anglii. 

Najlpeszy byl spotkanie z Sonja, Polka ktora urodzila sie w Ameryce, ale swietnie mowi po Polsku. Rozmawialismy przez pasek dla kilku minutach, nie rozumiajac ze oboje nie bylismy Polakami!! Gadlismy pol po Polsku pol po Angielsku o naszych zyciach, naszych doswiadczeniu Polakow, i naszych wyspolnej irytacji na tej sytuacji! Oj tam, ale co zrobic? Rozmawialismy przez caly dzien prawie bez przerwy, i nagle 20 minuty temu, powiedzialem jej - czy wiesz, rozmawialismy non stop za 5 godzin? Smailismy sie. Nie wiem czy widzimy sie jeszcze raz, ale w tym czasie, pijac Piwo i Pimms w barze w Lotnisku. rozmawiajac z adwokatem o data security i Edward Snowdonie, glosnie smijac sie razem, myslalem ze widzielismy sie od dawna. Czas lecil i, biorac pod uwaga, ze bylismy w Lotnisku przez ponad 10 godziny, jestem z tego bardzxo wdzieczny.

Najgorszy byl nie byc w Warszawie w dniu Pierwszego Sierpnia. Czyli poczatak Powstania Warszawskiego. Bardzo mi przykro, ze jak co rokuy stalem i obchodzilem wszycy ktorzy walczyli dla Wolniej Polski.

Ale dla kazdego spotkania nowych ludzi z tego wyspanialego kraju, ciesze sie. A teraz, do domu prosze, bo mam dosc Lotniskow, samolotow i, sz. Heathrow terminal 1.

padek

niedziela, 21 lipca 2013

Działka

Hej hejka! 

Lecząc z Anglii do Polski kilka dni temu przez Wizzair, widziałem tą tablicę
To zawsze śmieszny znak, że mam tyle Polaków w Anglii, kiedy piszą 'Toalety' i 'Do Bagażu' wszędzie w Lotnisku. To mi nie przeszkadza, bo w Anglii używanie język Polski jest bardzo przydatny. W restauracjach, w hotelach, w pubie, wsędzie słyszysz Polaków, plotkując, narzekając, gadając, kłocząc się, czyli żyjąc jak wszędzie. Ale śmiałem się, wiedząc taką tablicę. Drugi język Anglii? Stwierdzę, ze akurat to prawda.

-–——————
Gdybyś myślał, dlaczego on nic nie pisał w ostatnich dwóch tygodniach, odpowiedziałbym, no sori ale byłem zajęty! W tej chwili pracuję na nowym projekcie, pomagając firmom Brytyskim i Polskim. Na przyszłości więcej o tym napiszę. W tym momencie, wystarczy powiedzieć, że od rana do nocy, pracuję prawie bez przerwy. Od dawna nie pracowałem aż tak długo, i warto zawsze pamiętać, że praca jest maratonem, nie biegu, więc trzeba dbać o siebie.

Ale z moim charakterzem, jestem zawsze bardzo skupiony na tym, co robię. Co oznacza, że nie mam ani czasu ani miejscu w głowie dla tych, krtorych nie jest potrzebnych albo bez związku pracy. Nie mam internetu w domu, ale nie martwię sie o tym bo rzadko tam jestem. Niestety, pralka nie działa i mam coraz mniej czyste ubrania. Co pozostaje, tylko kombinacja ubrań, ze w normalnych czasach nigdzie wynosiłbym, n.p. Brązowy spodnie, z czarnymi formalnymi butami i białymi skarpetkami. Więc, widzicie, moi drogi czytelnicy, że ceny mojej nowej pracy, to nie tylko brak blogów, ale tez brak stylu!

—————

W sobotę i niedzielę, zostaję gościem moich kolegów Marcin i Gosia u ich działki. 


To jest mój obecny widok. Niezbyt złe, no?!

Marcin i Gosia są dobrymi przyjaciółmi. Spotkaliśmy w pubie chyba dwa lata temu, gdy spiewałem 'sussidio' przez Phil Collins. Mam swoj styl kiedy spiewam karaoke, wierząc, że kluczowy jest tańczć i śpiewać w tym samym momencie. Bo ja się nie boję mikrofonu, to dla mnie łatwo. Jak wygląda? Okropny!!  Spiewszy, oni zaprosili mnie siedzieć z nimi i gadać. Od tego momentu, widziałem, że oni byli mój typ ludzi.

Nie dawno zbudowali działkę poza Warszawy (faktycznie, dziwny jest napisać 'poza Warszawy, ale jak wszyscy wiedzą, są działki w centrumnWarszawy m.in. na Mokotowie.) i kilka razy tu byłem. Jako zawod, remontują i budują ogrody, więc, jak spodziewalibyscie, dobrze wyglada ich ogród!



Jako miejsce odpoczywać, ten jest naprawdy super. Wszyscy siedzą, jedzą, rozmawiają.  Czuję się z nimi bardzo zarelaksowany. Czasami oni mówią za szybko dla mnie, i nic nie kojarzę. (Pamietam dwa lata temu jak sie dziwny czułem, kiedy nic nie rozumiałem komwersacji moich przyjaciół. Prawie panikowałem, starając się rozumieć od kontekstu konwersacji co się dzieje. Często bywało, że ludzie mówili bezpośredni do mnie, zartując, i nic nie zrozumiałbym. Wtedy oni mieli wytłumaczyć, znaczenie tego żartu. I jak wszyscy wiedzą, wytłumaczając żarty kradże znaczenia i humoru. I często bywało się, że mimo wytłumaczenia, ciągle nie zrozumiałbym!! Dla mnie, który uwielba używania jężyku i lubi bawiać z słowami, to frustrujący).

Teraz okazuję się mniej, i czuję się - jak mówimy po Angielsku - częsc mebli (tzn. wygodny). Piliśmy trochy, oglądaliśmy mecz Legii (5-1) i teraz siedzę pisząc blog i czytając Gazetę pod wyczesnym słońcem. Niebo, prawdziwy niebo!! 

Cieszę sie, że jesteśmy przyjaciółmi. Od ich, dowiedywałem się wiele rzecz o Polsce. Oni pomgli mi tyle razy, w stylu dobrych przyjaciół w Polsce (wydaję mi się, że kiedy Polak mówi, że jesteście przyjaciółmi, wtedy ma wiecej znaczenie niż w Anglii. Spotkałem się z wieloma Polakami którży nie zgadzają się z tym, ale na tym jestem przekonany dzięki ludziom jak Marcin i Gosia.

Winston też jest w niebie, biegając wszędzie, polując muchy, wyroluje na trawnik. 


Od Marcina, dowiedywałem nowego przysłowia, 'puścić pawia' :) przydatny w moim przypadku, bo mam wrażliwy żołądek po wizytie do Sierra Leone w Afryce kilka lat temu. 
–––-------------

W Gazecie, był artkuł na tematie ochronie język Polskiego. Rok temu nową grupę posłów i obrońcych Polskiego, mówiąc, że język Angielski grozi Polskiego. Ja z tym nie zgadzam się. Język zawsze zmieni, chodząc z pływem jak statek. W Anglii, wszyscy wiedzą 'sklep' i , hmm, 'K...' I 'piwo' więc nie jest tylko w jednym kierunku. Istotny element sukcesu Angielskiego w całym świecie, oprócz handlu i imperium Brytyskiego, jest jego otwartość do zmień. Niech język Polski tez być tak otwarty. 

Przez przypadek, dyskutowaliśmy o tym wczoraj, jedząc burgery i ketchup (import kulturalnych z Ameryki) i pijąc piwa z Holandii. Była zgoda, że używanie niektórych słów n.p. 'Challenge' albo 'fun' jest niepotrzebny, ale jedna naszych grup, mówiła, że uzywamie słowa 'fair' albo 'snob' to... fair....z powodu od dawna ludzi tego mówili. Skomplikowany, no? Chociaz tego, wyszycy zgadzali się, że używanie Angielskich słów w medii, n.p. Na telewizje, jest jakiś pretensja. Ja codziennie słucham radia TOK fm, i codziennie mają używać Angielskiego, n.p. 'Programerzy' albo 'cloud computing' w dyskusji rynku IT w Polsce. Pretensja? Potrzebny? Trudny powiedzieć. Ale jedna rzecz dobrze wiem, czas leci, i trzeba lecieć z czasem.

Do następnego! 

Paddisław

środa, 3 lipca 2013

Zmien

mieszkanie w Polsce: Jak Zmienił mnie?

1. Nigdy nie myślałem, że zjadłbym chleb jako przekąska.

2. Nigdy nie myślałem, że kiedy pytam ludzie dla pomoc z kierunkami, nie dziękowałbym ich.

3. Ale nigdy nie myślałem, że w windach pożegnałnym nieznajomy.

4.  Nigdy nie myślałem, że w lodówce by było tylko kiełbasa i wódka. 

5. Nigdy nie myślałem, że mówiłbym 'my', myśląc o Polakach. 

6. Lub stać na chodnik, nie przechodząc, nawet z drogą pustą.

7. Nigdy nie wyobrażałem się, że Angielski monety czułby dziwni.

8. Że myślałem, że wiatr jest niebezpiecznym źródłem choroby, i trzeba zamykać okna w każdej okazji, nawet w uparłach. 

9. Ze miałbym wąs, ale nie bybył ironiczny.

10. Że całowałbym faceta trzy razy w ważnych okazjach, i nie czułbym dziwny. 

Co ciekawy, że kiedy myślałem o tej listy, myślałem o ludziach, jedzenie, ich relacje. Obserwuję, że kiedy wracam do Anglii moi przyjaciele mówią, że jestem bardziej cichy niż 3 lata temu. Czy to wpływ Polski i Polaków? Czy to ja, zmieniąc z wiekiem? Wczoraj między Szuchą i Mokotowską rozmawiałem z miłą kobietą, która sprzedawła mi jeden sok z juicer'a. Pyszny! 

Kiedy odpowiedziałem ją, że Anglicy są bardziej otwarci, sz. W pierwszym kontakcie, śmiała się na tym, mówiąc że to nieprawdy. To było podkreślono póżniej, gdy gadałem z dwie innymi dziewczynami na ulice, chodżąc na spacery z ich psami. W każdym przypadku, długo rozmawialiśmy i byli mili. Jedna kobieta, chodząc z suką, najpierw bała sie Winstona (mój pies).

- suka czy piesek? Zapytała
- Piesek
- o, dobrze. Gdyby była suka, wtedy ona by była zła
- dziwny, że suki walcżą się razem, obserwowałem.

Wtedy, w jednym pięknym momencie i z jednym ruchem, skręciła, patrząc bezpośrednie na mnie, mówiąc.... a co baby nie wałczy?! Miałem śmiać, bo ona miała rację. 

To Polska!

niedziela, 30 czerwca 2013

Koniec

A hej hej

Wracam do domu.

Bardzo znany widok w Polsce. Oczywiście, że nie ma miejscu w tym pociągu. Więc, stoję i siedzę na korytarze, starając pisać blog. Generalny, miałem szczęście z pociągami, ale dzisiaj nie. 



W każdym razie, po dwóch tygodni, ponad 2000km, moja pielgrzymka, o której sniłem kiedyś, jest zrobiona.

Czy udało się? Trzeba zawsze pomyśleć, jaki były intencji tej wyprawy.

Podsumowuję: 

1. Uczyć sie Polskiego.
2. 'Znaleść sobie'
3. Rozmawiać z ludźmi z tego regionu.
4. Ukryć historią tego regionu.
5. Robić coś pyszicznego.
6. Zrelaksować 

1. Uczyć się Polskiego

Chyba udało się. Dla wielu momentów, myślałem tylko po Polsku, i rozmawiałem tylko po Polsku. Czytałem więćej (np. teraz czytam 'krwawy śnieg' przez autora Niemieckego, czasopis o życiu z frontu wschodniego) i, oczywiście, pisałem więcej jako wynik tego blogu. To był główny cel, bo wiem, że z pisaniem nie dobrze poradzę sobie, nie szukam komplementów. Polacy są mili, zawsze komplementują mnie i inny cudodciemcy, kiedy mówimy po Polsku. Ale to nie znaczy, że dobrze poradzi,y w każdym elemencie uczenie się nowego jężyku. Jest tylko jedno rozwiązanie: zdać egzamin. Na pewno zrobię ale nie spieszę się, bo gdybym próbował jutro zrobić, na pewno nie zdałbym. Nie, tego nie możesz załatwić. Potrzebuję czasu i dedikacji. Ten blog jest część tej inicjatywi z mojej strony.

(Chciałbym kontynuować ale w tym momencie, boję się, bo jeden Rosjan przyklinał do mnie, bo siedziłem na korytarze i nie stałem dośyć szybcie dla niego. On miał w ręce papierosem. Krzyzł i przyklinał bezposredni do mnie 'ruszaj k****' ...mów po rosyjeckiego, c**j'. Oj tam, taki życie. Jestem zły bo w tym momencie, to zawsze trudny, żebym powiedział albo kłócił z kimś. Czuję się....bezsilny, i już obchodził mnie jeszcze raz, znów przyklinając na mnie. W tych czasach, rozumiem dlaczego ludzie wolą jeździć samochodem w Polsce!

2. Znaleść sobie 

Hmmmm. To zawsze by było trudny. Co wiadomo, że od dawna myślałem, że urodzenia mojego 30ego będzie bardzo pilna sprawa dla mnie. To nic dziwnego...Tak jak z wieloma młodych ludzi z Anglii, nic nie zrobiłem w sprawie mojej emerytury. W ogóle nie mam oszczędności. Nie mam majątek. Nie wiem o tych rzeczach. Więc, zawsze myślałem, że podczas tej wyprawy mógłbym pomyśleć wiecej o tym, wraz z myśleniem, kim jestem i jaki jest moj cel zarówno w Polsce, jak w życiu. 

Szerzcy mówiąc, byłem za zmęczony, ale wizyt Gregggg był dobry moment. Znamy się od 10 lat. studiowaliśmy razem. Mieszkaliśmy razem. On dobrze wie o tych rzeczach. Rozumiałem, że kiedy byłem w Polsce, moi znajonymi nie stali jak wryty, ale chyba nie doceniałem, jak oni progresowali też. On ma swój dom, i z tego dobrze zarabia. Gadliśmy o tym, chodząc na spacer przez Bydgoszcz, i doradził mnie. To był ważny moment dla mnie, i nie załowałem, że oprócz tego nie miałem takiej komwersacji filozfiskiej.'

3. Rozmawiać z ludźmi

Hmmm, chyba nie udało się. Tak, rozmawiałem z ludźmi, ale nie aż tak bardzo, jak spodziewałem. Pierwsze tydzień, albo spiewałem z kumplami, albo szedłem. I kiedy wędrujesz cały dzień, jestesz za zmęczony, rozmawiać z nieznajonymi. W ogóle, jest akceptowany, ze w pierwszym momencie, Polacy nie są aż tak otwarci, jak my jesteśmy w Anglii. To nie jest kontrowersyjnej opinii. Natomiast, przy drodze, różmawiałem z ludźmi, i z tego się cieszę. 

4. Ukryć historię tego regionu

Naprawdę, udało się. Czytałem o tym w książek. Zwiedziłem zabytki. Stałem między obiektami. Nie spieszylem się, więc dobrze mogę cię powiedzieć, ze znam Warmia-Mazury i Pomoranskie. 

5. Sport to zdrowy!

Naprawdę tak. Wedrowałem na pieszi ok. 200km. Długość całej trasy była 2000km. Pływałem kajakiem, to bardzo męczący. Ale nie chudnałem. jadłem za duzo! 

Ale generalnie tak, myślałem o mojej srodowiskiej. Nie ruszałem śmieci. Nie jeździłem samochodem. Zawsze starałem, być czysty. Sprzątelem każdy pokoju przed wyściem. 

6. Relaksowac

O tak, już zapomniałem, co to znaczy 'praca'. Czasami wydaje mi się, że nasz mózg jest taki komputer. Musimy od czasu do czasu 'downloadować' (czyli pobierać informację, ale też używamy po angielsku jako czasowmik, żeby opisać jak relaksowac z czegoś). Z tego powodu, nie wynosiłem komórki, nie powiedziałem szefowi! 

I w końcu...

Decydowałemm ze będę kontynuował z tym blogem, wracając pisać od czasu do czasu, i będę wędrował wiecej przez Polskę. Ten kraj, ten kraj. Robi na mnie coś fasynującego i nie kończyłem z tym.

Zostaję, szanowni Państwo, wasz 'Paddisław Wedrowmiczekiem'. Dziękuję za każdy koment, i dla doradstwa i pomoc. Chciałbym podziękować ludziom, z którymi spotykałem i tu teraz czytają o mnie. 

Dla dobry i dla zły, tu jestem i tu pozostaję....

Niebo!