środa, 26 czerwca 2013

Grudziądz

Siemanko

Zaraz moja przygoda przez Polską skończe. Mam kilku jeszcze dni. Dziś pojadę z Grudziądza do Bydgoszczu. Jutro zrobię 46km 'spacer' z Gregggg'em (dodaję jeszcze 'g' kiedy on obraze mnie. Jak widzicie, trzy razy on obraził mnie ale jesteśmy dobrymi przyjaciółmi) z Bydgoszczu do Toruniu. W Torunie, pływajamy kajakiem cały dzien nad Drwęcą. Twoja pogoda mówi, że piątekogoda będzie lepiej. Mam nadzieję, że ta prognoza zdobyć się. Potem Wrócimy do Bydgoszciu i tam obchodzimy. Niedziela wrócę  do Warszawy, kiedy zaczynam nową pracę. 

W innym razem, będę sumował, co uczyłem sie na tej trasie, o mnie, o Polsće, o tym regionie, o tych ludziach wsród których mieszkam. 

Ale na pewno jestem wdzięczny, ze zrobiłem tą przygodę. Czuję się, jak bardzo lepiej znam Polskę, jako naród. Uczyłem sie Polskiego, i wszystko poległo tylko na mnie. Sukcesy, fuszerki. Wszystko.  W sobotę będę miał 30 lat. Mimo czego myślę, to jest bardzo ważny moment w moim życiu. Od dawna, w swoich oczach, miałem wrażenia ze kiedy będę mieć tą urodzenię, coś ma zmienić w moim życiu. Obiecowałem się, że nic nie pisałabym jako pisarz gdybym nie miał 30 lat. A teraz ten moment chodzi bliżej. 

Nb. Kalkuluję, ze długość całej tej przygody będzie mniej więcej 1800km, od tego 200km na pieszi. 

Do rzeczy. Grudziądz to małe miasto. W ogóle, widzę ze ludzie tutaj są biedniejszy niż w innych miastach,w których byłem w ostatnich 2 tygodniach. Zawsze chciałem go zwiedzić, ponieważ jedna moich koleżanek jest z tego miasta, wraz ze kiedyś dostałem jakis zaproszenie dla inwestorów z zewnętrzna,zachęcając ich zainwestować w tym miejscu. Chciałem wiedzieć, czy ta reklama zgadza sie z czym, co widzę. 


Mimo tego, są piękni budynki w tej okolicy, wraz tym kościelem.

Tacy splicherzy, przypomina przesłej bogatmośći tego miasta, są bardzo piękni.

W miejscu informacji turystycznej, zapytałem ile osób i od jakiej państw zwiedza Grudziadz. 90% z Niemcy, jak w wszędzie gdzie byłem. Szkoda, ze więcej Anglicy nie wiedzą, że w Polsce my mamy piękny widok, i też to niezbyt kosztuję. Tyle zajęć, tyle innych lokal itd. Naprawdę, Polska jest bogaty kraj dla turystów. Chyba mam napisać więcej na przysłośći o tym, ale po Angielsku. 
jeszcze przypomina, że kiedyś miasto była część Niemieckego narodu.
Widok od najwyższego punktu w Grudziądzu. Cały obiekt jest monitorowany, więc był pusty. 

Jeszcze widok z tego punktu. W moim zdaniem, Grudziądz potrzebuje trochy miłość. Potrzebuje być malowany. Stworzenie dobrego starego rynku, biurąc pod uwagę, że tacy splicherzy są piękni i obok rynkiem, znacłby, w moim zdaniem, więcej turystów. 

Cała przygoda, szukałem medalikę Świętego Krzysztofa, i na szczęście, znalazłem ją w sklepie obok kościelem. Poszedłem do kościoła, żeby ją 'świecić', i żeby modlić się dla sukcesu zresztej tej wyprawy, szczególnie ta ostatna część na pieszi. 46km będzie najdługniejszy od moich spacerów. Potrzebuje pomoc od nieba. 



wtorek, 25 czerwca 2013

Malbork

Wreszcie spędzę dość czas w Malborku, żeby zwiedzić Zamek. Gdybym kontynuował chodzasnna pieszi, naprawdę nie miałbym czasu. Bo,jak dowiedywałem się dziś, cały przewodnik tego zamku trwa ok. 4-5 godzin. 

Z daleka, zamek jest bardzo dominujący. Dobrze pamiętam, pierwsze wydok swojego tego zamku. Byłem pod wrażeniem. Wraz z wielką wielkością i wysokością, ma taki klimat. Miejsce Krzyżacy, to ma sens. Kilka razy widziałem go przy okna pociągu, ale do tej pory nie byłem w środku. 

3 godzin z Polskim przewodnikiem, Pan Jerzy, pózniej, na pewno widziałem wielką pozostają cześć tego zamku. Cały przewodnik był w języku Polskim, ale dzięki hałasawemu ludzowi w moim hotelu, nie dobrze spałem, więc czasami był trudny rozumieć tego, co mówił. Kilka razy Pan Jerzy zrobił żarty, ale nic nie kojarzyłem. 

(Zmienimy kierunku dla chwily, to jest moj przepis , z kluczowymi akładnikami, dla dobrego nauczenia języku)

1. Umiejętnośc
2. Energia
3. Strategia
4. Potrzebność
5. Pragnienie 

Chyba po 3 godziny tych frajerów w hotelu, od 0200 do 0500, brakowałem drugiej kryteri!)

Ale co za zamek! Bo pisże po Polsku, nie potrzebny pisać dalej o jego histori, jak był stworzony, i przez kim, i jak wpadł w rękach Polski. Ale na pewno to nie znany w Anglii, jak z wieloma zabytkami w tym kraju, i to wielka szkoda.... Jak zawsze w tym regionie i podczas mojego urlopu, większość turystyki były z Niemcy. W każdym razie, prezentuję kilka zdjęć mojej wizyty, jaka dowodca, że to byłem. 


Ta fosa była jeszcze 2.5 metry głębiej i pełną z wodą. To co był ciekawy, ze nie był żadnej epidemi w tym zamku, był system sanitarne był bardzo efektywny, i świeża woda była dostępna przez cały rok. 

Tu cały okupancy zamku jedli. Co za wielką salę! Naprawdę, jestem pod wrażeniem. Był napisany w moim Angielskim przedwodnicwu, 'Gdansk in Your Pocket' że sufit był zrobiony w formacji palmy, jako przypomina walczy Krzyżacy w Jerozolomie. Ale Pan Jerzy namawiał mnie, że to był bo Jezus urodził się w miejscu pełny z palmami. Jednej czy drugiej, to naprawdę był zaspierający dech w piersiach. (Nb. Jak zawsze, hordy dzieci biegli w całym miejscu, walzcając, krzyając itd., tu widzimy jeden tych batalionów diabły).

Najlepszy fragmenty był tych oryginalnych pozostający od XIII wieku, jak z tym kolumnem. Szkoda,ze aż tak bardzo był zademolowany podczas drugiej wojny światowej (ile razy w Polsce w ostatnich 6 latach, powtorzylem tego zdania?!). 

Mundur husary! Gdybym walczył w wojnie, to ma być w tym mundurze! Do boju, Panowie!! To zawsze przypomina mi miłych południach z była tescowią, oglądając 'Potop' i 'Ogniem i Mieczem' z piwem w ręce. 

Piękny zamek. Miły 3 godzin, mogłem zostawić jeszcze 2 godziny, ale bolili mi pęcherzy, więc poszedłem do restauracji 'przystanek patrzałkowie' na Koszcuskiego 25. Jest opisany w Gdańsk in Your Pocket jaka 'najlepsza restauracja w Malborku.' Nie wiem dlaczego, ale powiedziałem ich, że jestem krytykiem jedzenia z Anglii, próbując jedzenia w Polsce. Nie wiem, czy wierzyli na tym, ale obsługa była ekstra...jedzenie jako tako. Chyba to dobra rozwiazanie dla nie dobrej obsługi w tle Polskich restauracjach? A chyba nie, bo co kelnerzy mieliby w derriere jak niedobrze napisałbym o ich restauracjach?

Ta stosunek do klientów chyba będzie pozostała aż tak długo cegły Zamku, czyli ponad 700 lat! 

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Połączenie

Siemanko

Już wróciłem do internetu! Czasami warto żyć bez internetu, aby rozumieć ile leże w rękach naszych robotniczych zyciach. (Kojarżycie?) ale zdarzyło się, że zgubiłem moją ladowarkę w dokładnym momencie, w którym był potrzebny. Organizując noclegy, apartamenty, restauracje, zwiedzanie zabytki itd. Potrzebujesz jakiego aparatu. Dawno mówiłem, że chciałem zrobić tą pielgrzymkę jak było zrobiono tysiąc lat temu - na piesi, bez technologii. Ale z tym tabletem, mam umiejętność być w kontakcie z rodzicami ma całym świecie, organizować sobie i napisać moj blog. Z dodatkiem aparatu fotograficznych i dostep do podcastów i mużykii. (Faktycznie, teraz słucham Michaela Dembinskiego od strony W Wa Jeziorki na TOK fm). I byłem oboje zadowolony i zdiwiony, że w mnóstwach Polskich noclegach, jest dostęp do internetu.

Więc kiedy zapomnaiłem o tej ladowarce w Świętym Lipcu, miałem ogromne głupoty, żeby ją zastąpić, i operować bez jej. W Olsztynie szukałem w wielu miejscach, i okozało się, ze w Media Market można tego kupić ją. Przyjachalem autobusem do tego sklepu. Kupiłem jednę, i wróciłem na dworcu, żeby wziąć pociąg do Toruniu.

Ale nie działała! Cholera jasna! Więc cały czasu w Torunie, i w kolejnych dniach, brakowałem dostępu do internetu. Problem był rozwiązany, kiedy wróciłem do Giżycka, bywąc w kontakcie z właścicielką tego losowego noclegu, i odbrałem origynalną ladowarkę od jej córeczki. Bardzo wdzieczny jestem, że pomogły mnie,  wynik tych objazdow oznacza to: spędzę mnie czasu w Elblągu, Chełmnie itd. 

W tych pozostajach dniach, chcę skorzystać każdego pozostego sekundu. Więc moj główny cel jest ten: zwiedzić Malbork z przewodnikiem, i jeździć do Grudziądzu, żeby tam spędzić kilku godzin. Nie mam ani siły ani czasu wędrować na pieszi, jeśli chcę być w Bydgoszczu w dobrym czasie spotkać z kumplami z Anglii, którży tam dołączą mnie. 

Więc tu jestem, w typowym Polskim przedziału, jadąc do Malborku. Trochy brudny, na pewno nie czysty. Starszy opalony facet na lewiej strony, piękna kobieta na prawiej, ten pociąg jest przypomina każdych moich normalnych podróży w Polsce. Gapąc przez oknę do Polskiego krajobrazu, zawsze myślałem - kto tam mieszka? Co robią? Jak żyją? Czy żyją w tym samym sposobie jak ludzie w Polskich miastach? Co o tym wiem? 

Teraz, cieszę się, ze mogę stwierdzić, z pełną wiarą, ze dobrze znam tych ludzi, ich życie, ich styl życia. Więc główny cel tey wyprawy już jest zrobiony. W następnym blogu, chciałbym podsumować moje wrażenie, jako obcokrajowiec który patrzę na Polskę, zawsze przez oknę, ale z świeżą perspektywą. 

Nie mam wiecej zdjęcie (faktycznie mam sporo, ale zgaduję, ze nie chcecie zdjecią moich pęcherzy!) więc to będzie blog bez grafiki. 

6 dni pozostają,.. Życie ciągle piękne jest. 

Paddisław

piątek, 21 czerwca 2013

Olsztyn

Z Olsztyna do Gierzycka jeździłem pociągiem w 2 godziny. Podróż na pieszo trwał ponad 4 dni i 135km.

Na teoretycznie, mam kontynuować jutro do Ostródy. Od Ostróda do Elblągu pływanie z kajakiem był odwołany, bo okazuje się, że kanał jestem w remoncie, więc zaplanowałem jeździć pociągiem. Z Elblągu do Malbork, wtedy Grudziądz a potem Chełmno, kończąc w Bydgoszczie. 

Ale szercy mówiąc po wczoraj, nie wiem czy dam rady!

Jak państwo już wiedzą, dzisiaj zaczynał zmwielkim śniadaniem. Od 10.00 do 13.00 pojechałem do s16, w kierunku Olsztyna. Już było gorrrrrrrrąco, i wypilem ok 2 litr w pierwszach 2 godzinach. Piękny widok miałem ma tej trasie


(Ile bocianow widziałem na tej trasy? Przynajmniej 100. Tak często spotkam sie z nimi, ze nic nie myślę o tym. Najlepszy moment był wczoraj kiedy jeden jeleń nagle pobiegł 5 metry ode mnie. Tak blisko byliśmy. To szkoda, ze nie mam dobrej kamery). 

Tu mieszkali 5, ale z tą kamerą nie mogłem ich 'snapować'


To wyglada jak dżungli w Vietnamie, ale to jest część Polski, obiecuję! Byłem w dobrym samopoczucie.

Są tyle starzy budowy w tym regionie. Nic nie zmieniło w ostatnim 100 latach. To dobry przykład. 

.....Nie mogę kontynuować napisać, bo jestem tak zmęczony po dzisiaj, ze mam skończyć piwa i iść do łóżka. Już zadecydowałem mieć dzień zreszti, bo 130km w 4 dniach to wystarczy!...

... Następny dzień. Spalem ok. 12 godziny i czuje sie lepiej. Mój plan już zmienił. Bo ludzie byli w kontaktie z mną, mówiąc, ze jest biba w Torunie i czy ja chcę tam grać? Jak najbardziej! To znaczy ze moj plan jeździć pociągiem jutro do Elblagu jest odwołany. Ale to dobra bo mój kolega który tam mieszka nie może spotkać z mną i u niego nie mogę spać. Nigdy nie byłem w Torunie, nie była część tej przygody, więc to niespdodzianka, ale w dobrym sensie. Teraz jest za ciepło iść na zewnątrz cały dzień, więc jak resztę kilka dni będę w lepszym stanie skończyć z moimi kumplami z Anglii, dołączą mnie od 26 czerwca. To znaczy, ze długość tej trasy byłoby ok 200km. To wystarczy, żebym czuł, że dobrze był i nie stórchżyłem.


To ja po 25km pod słońcem i bez wody dla ostatniej część. Nie wesoły, Proszę Państwo, nie wesoły. Ale dumny, ze skończyłem w najgorszej kondycji...


czwartek, 20 czerwca 2013

Biskupiec

 Wczoraj poszedłem do kościela, żeby modlić sie jeszcze raz, masz trwał, i siedziłem na tylu. Wiem, ze był (czwartek? Środa? Już nie pamietam) dzien powsżedni, ale wydaje mi się, ze zaraz ten kościół będzie pusty w ciągu tygodniu. Tak jak w  Anglii, gdzie tylko 1% ludzi często chodzą do Kosciela, każdy tych wiernych mieli przynajmniej po 50/60 lat. Ale jak zawsze - i brakuję mi słów opisać jak sie czułem po Polsku - byłem pod wrażeniem z ich pobożnośćą. Ma madzieję, że nie znika z naszych zwykłych dniach. 

Wczoraj wieczorem, byłem gotowy zrezygnować mojej wyprawy. Cała ciała bolała mnie. Ewidentny tak, że wczoraj wymagał więcej energii niż spodziewałem sie. Dziś wystawałem się determynowany kontynuować. Najgorszy jest pęcherzy. Jeden na mojej lewiej stopy jest bardzo dużo. Z każdym krokiem boli mnie. O, co za marżen, kiedy myślę jak to by było pływać w jeziorze! 

Dzisiaj będzie 30 stopni, więc mam wynosić wiecej wodę. Ale im wiecej, tym ciężkim. Zakombinowany z ciepłą pogodą, tzn. Że dziś będzie 

Najgorszy moment dziś już było, kiedy zrozumiałem, że zapomniałem kabel mojego IPad w świetnym Lipcu. Jezus Maria! Co za idiotę! Widzę dokładnie gdzie, tez. Pod tym stołem. Ale nie wrócę, go zabrać!

Więc mam ekstra bodziec być w Olsztynie, żeby kupić nowy kabel. Więc chyba jestem gotowy. Szczególnie bo - ten hotel był okropny i ludzie nie mili - to był śniadanie misztrów!

Zjadłem wszystko oprócz sałatki :) 

środa, 19 czerwca 2013

Wycerpianość

Ostatni blog napisałem w Świętym Lipcu. Wróciłem do mojego noclegu i  zasniłem o 21.00. Biorąc pod uwagą jak trudny dzień był, to był sukces. Ostatni widok - jezioro, piwo, lasek itd był świetny. 

Obudziłemo 0400. Wtedy miałem wybór, iść wcześniej i być na Biskupiec po południu, lub iść to Reszla, zobaczyć tam ten fajny zamek, a potem iść do Biskupcu (jak to mówić?)

Zadecydowałem, że już miałem dosyć zabytków i, ponieważ teraz pogoda to strasznie ciepła, iść natychmiast. 

Podróż dziś był ciężki. Bardzo boli mi nogy. Pierwsze 2 godziny był ok, a potem moi stopy strasznie bolalili mnie. Jak to mówić 'it was like walking on lumps Of flayed ham?' ??? Każdy krok był trudny. Każdy krok czułem sie ten ból. Każdy krok powtorzylem - czy spodziewaleś czy byłoby łatwo? Będzie nawet gorżej. Masz jeszcze 10 dni przynajmniej!!. I  z tym myśleniem kontynuowałem. 

O 08.00 było ciepło. O 0900 już byłem zmęczony. Przestałem przez kilka minuty, żeby rozmawiać z dwie babami. Wyglądały jak baby od 100 lat temu, z chustkami na głowę. Rozmawialiśmy o mojej pielgrzymcem. Dały mi direkcji, ale najpierw klociły przez kilka minuty. W tym czasie młoda kobieta obchodziła nam - proszę Pana, jedna tej baby powiedziała, koleżanka Pana ucieka, i smiąc się razem, pożegnały mnie.

Uciekła, czyżby? Poszedłem jeszcze dalej i w końcu znalazłem ją, siedziła na przystanek. Obok przystankiem było sklep OdiDo, i wdzęcznie kupiłe jezszce wodę. W tym momencie wchodzili kilka tak znany 'buraków'. Przeklinali, flirtowali z sprzedawcą, kupili więcej piwe i wychodzili. Co mogę mówić? Często widziałem ludzi na polach, piją, ale wydaję mi się, że w Polsce, to nie ma tego samego znaczenia jak w Anglii. Trzeba pamiętać, że w Los Angeles, słyszałem, jak pijesz wino podczas lunch, tzn. Ze masz problem z alkoholikiem! Kultur daje kontekstowi, prawda? Jedna rzecz była pewna, w tym momencie byłem dawno od LA. Więc kontynuowałem. 

Przez dwie godziny poszedłem, poszedłem, poszedłem. N mapie wyglada jak krótki dystans, ale w rzeczywiście, tak jak zawsze, nie jest tak łatwa.  Chociaż krajobraz był piękny, i jak wczoraj wybrałem niegłownych drogach, naprawdę czułem sie zmęczony. Dwa razy kierowcy hamuli i oferowali jakiś 'hitch hike'. Bardzo miło było było oferować, ale należy kontynuować. Bo jestem wędrownikiem i jak kłamiałem sie, biorąc ułatwienie, wtedy wszystko byłoby zepsuty. Dla tego samego powodu, biorę śmieć z mną, bo nie chce zespować ten piękny kraj. 


No bo jest piękny. Kiedy miałem energią, często robiłem zdęjcie, ale dzisiaj nie.miałem ochotę. Każdy raz, mam rzucić plecak i znaleść iPad, i to trwa kilka sekundy. I jak już dobrze wiem, kiedy stoisz nawet  dla sekundu, potem strasznie trudny jest kontynuować.

Teraz mam walczyć z cieplośćią. Codziennie piję przynajmniej 8 litr, ale to nie wystarczy. W Surówce brakowałem wody, miałem kilku kropki w jednej butelce, ale przynajmniej 9 kilometrów pozostali. Trudny było kontynuować pod tym słońcem, ale nie miałem żadnej opcji. Rozmawiałem z jeszcze babcią, która poinformowała mnie ze w Choszczowie jest tam sklep. Rozmawialiśmy przez kilka minuty, o jej życiu w tym wsi, dlaczego nie mają sklepu, że listonosz jest leniwy itd. I poszedłem.

Dzięki Bogu, ze rozmawiałem z kimś. Zaczynałem myśleć, ze z nikim nie będę gadać. Jeden cel tej wyprawy był zorientować sie  o ludziach, kim są, ich strachy itd. Do tej pory, rozmawiałem więcej z krowami i kurami niż ludźmi. Mowiąc do krowy Nice to meet mooo' był żart dnia. I chyba to pakozaje Państwo dokładnie jak dziś sie stało. Mam nadzieję, ze więcej porozmawiam z ludźmi na przysłośći.

Wreszcie Choszczowo był w distansu. Jest przysłowie po Angielsku, ze 'tylko wariataych psy i Amglicy idą na zewnątrz pod południem słońcem' i byłem ten Angol w tym momencie. Chwiałem się w niedobrym stanie, bez wody, wycierpiany, płociłem jak grubek w saunie. Dochodziłem do sklepu i natychmiast ten listonosz z Surmówki zaczynał rozmawiać z mną. Ta dyskusja o mnie w końcu był z sprzedwką, z turstykami z Gdasnku, i z lókalną Babcią. Dowiedowalem się, ze córka tego turysta z Gdańsku, pracuje jako asystentka dla słynnego Timothy Garton Ash. Co za mały świat?! W końcu konwersacja zmieniła - jak każdy konwersacja w Polsce między nieznajonymi i starymi ludźmi - do zdrowosci. 'Gdzie boli Pana?' 'Chyba Pan ma problem z stopęm?' 'Niee, na razie z kręgosłobem!) powiedziała inna osoba. Ale wszyscy zyczyli mi powodzenia, i to był bardzo dobry..

I teraz jestem w Biskupcu, szerzcy mówiąc, nie podoba mi się ten miasto, nikt nie byli towarzyszy do mnie. I potrzebuje miłośći albo spotkanie przez przypadek z miłą osobą. Jak myślałem dziś rano, głupoty nie zacynały, bo jestem oboje zmęczony i tez stękniosony za domem :(

Jutro będzie jeszcze cziężki dzień. Jeszcze 35km. Nie wiem czy dam rady, ale jestem zdeterminowany  spróbować. Poszedłem na kościelne, żeby modlić się jeszcze raz dla sukcesu tej wyprawy. 

Życie jest piękny, jakoś tak. panie Bogu, niech Pan daje mi siły dla następnej ciężkiej próby.  

Dwa Kosciele

Od Girłoża poszedlem jescze 10km do Kętrzyna. Tam zjadłem kolację, rozmawiałem z miłymi kobietami w sklepie, postarałem się kupić lepszą mapę, i wreszcie modliłem się w najsłynnym kościele w Kętrzynie, Kościół św. Jerzego.



 Modliłem się najpierw dla mojej bezpiecznośći. Modliłem dla sukcesu tej wyprawy. Modliłem się, że dziś proszę niech Polskie kierowcy zachować się. 

Religia w Polsce, i pamiętając rodzniny, to pilna sprawa. Polacy przemują sie o tym. Jak szukasz dowód, zobacz poniżej:

Ile kwiatów! Co za widok! Wiem tylko jedną rzecz. W Anglii nie robimy te rzeczy. Chyba bo brakujemy połączenia do prześłośći? Nie wiem. Polacy, błagam was, nie zapomnij o tej tradycji.

Kiedy dzień zaczynała, był zimno. W gierłozie wynosiłem dżinsy i sweter. Przez 12.00 już było ciepło. Ale wiedziałem, że miałem progresować. Następny główny cel to Biskupiec. Z Kętrzyna, to ponad 40km. Więc zadecydowałem iść jeszcze dalej do Świetny Lipki. Tu, było zabudowano jeden najlepszej 'perły Polskiej architektury barokowej'. Według legendy Matka Boskiej tyu była w jakiś strumieniu... Co za cud.

I perłą jest. Teraz siedzę obok na restauracje. Dzisiaj był trudny. Miałem jeszcze pęcherzy. Strasznie ciepło było, więcej niż 30 stopni. Poszedłem, poszedłem, poszedłem. Droga była prosta, w przecinstwie do wczoraj. Ale było ciepło! Płociłem jako zabójczy w sądzie!  Kiedy wreszcie widziałem świętą lipkę, byłem gotowy wierzyć na cudach. Koniec dnia czwartej....

A teraz....życie mógłby gorzej :)